#1 Karen Doornebos i jej "Dama w opałach"



Autor: Karen Doornebos
Tytuł: "Dama w Opałach"
Tytuł oryginalny: "Definitely not Mr. Darcy"
Gatunek: Romans
Rok wydania: 2012
Wydawnictwo: Znak
Ilość stron: 453


Krótko o treści, co by nie spojlerować:

Chloe Parker - amerykanka - od zawsze uważająca, że urodziła się w złej epoce. Sądziła, że powinna być damą jedną z książek Jane Austen(które zresztą znała jak własną kieszeń), nosić piękne suknie, brać udział w balach i znaleźć partnera, który będzie jej prawdziwą miłością.

Tymczasem miała całkiem przyziemne problemy: nieopłacone rachunki i byłego męża, który porozumiewał się z nią jedynie za pomocą smsów i e-maili. 
Pewnego dnia postanawia wziąć udział w realityshow dziejącym się w epoce Regencji i w związku  z tym przylatuje do Wielkiej Brytanii. Odtąd już nic nie będzie takie samo jak przed przylotem.


Moje odczucia:


Przyznajcie się, która z nas nigdy nie marzyła będąc małą dziewczynką, aby uratował nas książę na białym rumaku albo żeby przenieść się do czasów pięknych bali, etykiety, cudownych sukien, wspaniałych manier? Marzenia... Dobrze, że dzięki książkom możemy dostać namiastkę naszych dziecięcych pragnień.




Na książkę "Dama w opałach" trafiłam zupełnie przez przypadek w antykwariacie. Zaintrygowała mnie głównie okładka i fakt, że miała dość sporo stron. Dobra, przyznaję - książki nie powinno się oceniać po okładce i jej grubości, ale w tamtym okresie, gdy się na nią natknęłam, miałam ochotę na jakąś większą pozycję, niekoniecznie uderzającą w mój portfel. Dopiero potem przeczytałam hasło na samej jej górze: Czy lepiej być rozważną czy romantyczną? Klasnęłam trzy razy w łapki i stwierdziłam, że MUSZĘ ją koniecznie przeczytać.

"Dama w opałach" jest prowadzona w dwóch prędkościach - jeśli można tak to ująć. Początek wlekł się niemiłosiernie i chciałam kilkukrotnie dać sobie już spokój z jej przeczytaniem, ale moja uparta natura nie chciała odpuścić. I dobrze, bo od momentu gdy nasza bohaterka wchodzi do programu, narracja dostaje jakby drugiego kopniaka, dzięki czemu staje się bardziej interesująca i zabawna. Po czym końcówka znowu zwalnia.




Jest to książka przede wszystkim dla fanek twórczości Jane Austen, dla osób lubiących naiwne romanse, okraszone zabawnymi sytuacjami. 

Na plus zasługuje na pewno pomysł fabuły - reality show, gdzie wszyscy zachowują się i wyglądają jakby żyli w epoce z książek Jane Austen. Gdy skończyłam ją czytać naszła mnie myśl, że niewątpliwie nadaje się do nakręcenia filmu na jej podstawie.




Książka sama w sobie nie zachwyca, bo i nie jest z rodzaju tych wybitnych. Nie rozstrzyga trudnych problemów świata, ani też nie nakreśla sposobu ich rozwiązania. Nie napiszę, że jest nijaka, bo taka też nie jest. Na pewno ujmuje lekkością, angielskim poczuciem humoru o zabarwieniu romantycznym. Jest wręcz idealna na zimowy wieczór przy gorącym kubku parującej herbaty, bo bardzo szybko się ją czyta ze względu na prosty język. 


Ocena końcowa: 7/10

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.