#9 Czy kamienie potrafią szeptać? - recenzja książki "Szepty kamieni" B. Lenard, P. Mikołajczak




Autor: B. Lenard, P. Mikołajczak
Tytuł: "Szepty kamieni. Historie z opuszczonej Islandii"
Gatunek: podróżnicze/wspomnienia
Rok wydania: 2017
Wydawnictwo: Otwarte
Ilość stron: 256



Kiedy w pewien piątkowy wieczór tuż po zrobieniu herbaty, siadałam do czytania tej książki, nie sądziłam że oderwę się od niej dopiero podczas sobotniego poranka(bo zaczynało powoli świtać). Jeszcze chyba nigdy nie zdarzyło mi się jednym tchem przeczytać całą książkę, w zasadzie połykając kolejne stronice jedna po drugiej. Ale też żadna książka typowo podróżnicza nie potrafiła mnie aż tak wciągnąć w swój rzeczywisty i momentami brutalny świat.



Faktem jest na pewno to, że kocham Islandię odkąd tylko się dowiedziałam o istnieniu tego kraju i jest on w moim kręgu fascynacji od lat młodości. Interesuje mnie każdy aspekt kulturowo - historyczny i kiedy tylko usłyszałam w zapowiedziach wydawnictwa Otwartego, że mają zamiar wypuścić tę książkę, powiedziałam sobie: Muszę ją mieć i przeczytać! ale jednocześnie bałam się, że nie będę potrafić obiektywnie podejść do jej zrecenzowania z uwagi na powyższe.



Książka została wydrukowana na grubszym niż zazwyczaj papierze, co niewątpliwie stanowi jej ogromny plus, przez co jakość czytania się zwiększa. Oprócz treści mamy tu również drobny ułamek zdjęć. Nie za dużo, nie za mało. Podbijają jedynie zainteresowanie czytelnika tym krajem.



Poza piękną okładką, jest tu również niewątpliwie bardzo interesująca treść. Książka została podzielona na cztery części, z czego największą uwagę autorzy postanowili skupić na Islandii Zachodniej.

W środku znajdziemy historie prostych ludzi, którzy tworzą ten kraj. To są i rybacy, i nauczyciele, i bankowcy... Tam nikt nie robi problemu, że po studiach pracuje w restauracji czy przy obróbce ryb. To nie wstyd. To powód do dumy, że w ogóle się pracuje i ta praca jest. Oprócz codziennych problemów, którymi zmagają się rdzenni Islandczycy znajdziemy między innymi poruszone takie tematy jak choćby zmiana charakteru kraju z zagłębia śledziowego na turystyczny i co za tym idzie problemy z turystami, ze śmieciami, z wydeptanymi ścieżkami; można znaleźć historie najnowszą: bankructwo kraju, problem opuszczonych domów, które straszą, czy też aspekt emigrantów przebywających na Islandii szukających lepszego standardu życia.


Gdy się czyta tę książkę, to ma się ochotę spakować walizkę i polecieć na wyspę, zwiedzić opisywane rejony zachodniej Islandii m.in. Djúpavíku, zobaczyć na własne oczy przemianę tego kraju, jak również utwierdzić się w przekonaniu, że Islandia nadal pozostaje w tych wszystkich problemach piękną wyspą niezmąconą ludzką ręką(choć mam świadomość, że z każdym rokiem jest to co raz mniej prawdopodobne).


Moja ocena tej książki to bardzo mocne 9/10. Idealna pozycja dla każdego, kto uwielbia klimaty skandynawskie a jednocześnie pokazuje całą prawdę, nie popada w samozachwyt nad Islandią, nie słodzi i nie tworzy otoczki idealnej Utopii. Polecam z całego serducha!

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.