#6 Kosmiczne reality show - "Fobos" V. Dixen



Autor: Victor Dixen
Tytuł: Fobos, Tom I
Tytuł oryginalny: Phobos
Gatunek: sci-fi/romans
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo: Moondrive/Otwarte
Ilość stron: 449

Ale o co chodzi?

Podczas wyprawy na Marsa, którego w końcu postanowiono skolonizować, postanowiono wysłać dwunastkę wybrańców, jednakże główne losy skupiają się w okół jedej z nich - rudowłosej francuski, Leonor. Nasza główna bohaterka wchodzi na pokład statku kosmicznego, który wyrusza na długą wyprawę w kierunku Marsa. Dziewczyna doskonale pamięta moment, w którym zobaczyła ogłoszenie o naborze do programu „Genesis”, pierwszego reality show w kosmosie. Sześć dziewczyn i sześciu chłopaków będą poznawać się podczas sześciominutowych randek, by zdecydować, z kim założą rodzinę, gdy dotrą do celu. Léonor uważa, że to jej jedyna szansa nie tylko na zdobycie sławy, ale i na lepsze życie. Przez całe dzieciństwo przechodziła od jednej rodziny zastępczej do drugiej. Nie ma nic do stracenia i zamierza rozegrać tę grę po swojemu.



Zagadka...

Szczerze powiedziawszy dość sceptycznie podeszłam do tej książki, która w zasadzie miała być moim wybawieniem i lekarstwem na kaca po serii Kiery Cass. I wiecie co? Nie żałuję! Książka jest idealna dla fanów sci-fi, a ja do takich niewątpliwie należę i jestem pozytywnie zakręcona na ich punkcie. Do tego należy dołożyć nutkę romansu wśród młodych dorosłych i moim zdaniem sukces murowany, ale czy na pewno?

Postaci i bohaterowie...

Tak na prawdę w tej pozycji nie ma głównego bohatera, pomimo pierwszego, złudnego wrażenia jakim jest postać Leo. Narracja często się zmienia i gdy na początku jest to dość denerwujące, tak pod koniec książki nie zwracałam już na nią większej uwagi.
"Fobos" czyta się na jednym oddechu, bardzo szybko. Postaci są złożone, rozbudowane. Każda z dwunastki wybrańców lecących statkiem niesie ze sobą historię, niekiedy niezbyt przyjemną i wprowadza przez to inną jakość, świeżość. Dodatkowo pozostają nam drugoplanowi bohaterowie na ziemi, niemniej ważni, jak choćby knująca za plecami wszystkich Serena wraz z jej ekipą. Czy też jej córka, zamknięta w okratowanym domu, jak w więzieniu...

Wątki...

Ilość wątków również jest spora i zarazem ciekawa, choć początek książki jest dość chaotyczny. Nie tylko mamy problemy miłosne na statku, ale również znowu wracamy na ziemię. Intryga knuta przez Serenę jest wręcz idealna na dodatkową powieść. Poza tym co chwilę kolejne z postaci zostają uśmiercane... - dobrze, że my jako czytelnicy nie mamy w zasadzie czasu się z nimi zżyć, bo chyba bym Victorowi coś zrobiła moimi gołymi rękoma. Autor pobudza naszą ciekawość stopniowo, powolutku ujawniając kolejne wątki i rozwiązując powoli zagadkowy spisek. Podziwiam go, że nie pogubił się w tej całej historii...


Dodatki...

Bardzo fajną sprawą są w książce szczegółowe rysunki, plany, tabelki - całość jest bardzo jasna, przemyślana od początku do samego końca i jest jeszcze bardziej ekscytująca oraz interesująca.
Co mi się po czasie rzuciło w oczy to to, iż "Fobos" jest również pisana jak sztuka teatralna. Mamy podziały na akty, plany, kontraplany, sceny poza planem i kanał Genesis, ale charakter niewątpliwie utrzymany w typowo prozowej formie.


Cytaty...

Jak dla mnie "Fobos" to zdecydowanie jest skarbnica cytatów, które warto zapamiętać i zanotować gdzieś z tyłu głowy. Sami oceńcie czy rzeczywiście warto przeczytać, choćby właśnie dla takich cytatów i myśli.

To, co dziś nas łączy jest silniejsze niż to, co jutro będzie próbowało nas poróżnić.
To, że się bronimy, gdy ktoś nas atakuje nie oznacza automatycznie, że jesteśmy złymi ludźmi. Gdyby wszyscy dobrzy ludzie nadstawiali lewy policzek za każdym razem, gdy ktoś uderzy ich w prawy, gdzie zaszedłby ten świat?
Trzymałaś swojego króla kier w dłoniach, ale straciłaś go przez swoją głupotę. A teraz karty są już przetasowane!
Przeszłość nie ma znaczenia. Cokolwiek zrobiliśmy, kimkolwiek byliśmy, zostawiliśmy to wszystko za sobą. [...] Ważne jest nie to, co do tej pory zrobiłeś ze swoim życiem, Mozarcie, lecz to, co masz zamiar zrobić z nim od teraz.
Duchy nie słuchają naszych pytań, a jeszcze rzadziej na nie odpowiadają.
Prosta jest tylko śmierć. Prosta i wieczna. A życie, widzisz, jest skomplikowane, a do tego strasznie krótkie. Człowiek odnosi wrażenie, że ma mnóstwo czasu, ale w rzeczywistości to jest niczym szybka randka.
Snuj marzenia tak, jakbyś miał żyć wiecznie. Żyj tak, jakbyś miał umrzeć dziś.
Kochać to walczyć o to, co uważamy za najlepsze dla tego, kogo kochamy... nawet jeśli ta osoba o tym nie wie. Miłość, którą ci ofiaruję, Leonor, to walka. Ta, którą ofiaruje Mozart, to kapitulacja.


Podsumowując...

Książka była dla mnie zagadką, której w pierwszym tomie nie udało mi się rozwiązać i rozbudziła mój apetyt na więcej. Mam straszną chęć na drugą część i na pewno za jakiś czas sięgnę po następny tom. Na razie moja ocena dla tej książki to bardzo mocne 8/10 i liczę na jeszcze więcej w drugim tomie!

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.