#19 "Podróżnik bez powodu. Łut szczęścia", czyli daleka podróż w zaciszu domowego ogniska.



Autor: Katarzyna Maniszewska
Tytuł: "Podróżnik bez powodu. Łut szczęścia"
Gatunek: literatura podróżnicza
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo: Wydawnictwo Sorus
Ilość stron: 191

Jakiś czas temu Wydawnictwo Sorus napisało do mnie, czy nie zechciałabym przeczytać i zrecenzować pewnej książki podróżniczej. Nie będę owijać w bawełnę, na początku dość niechętnie do tego pomysłu podeszłam, bo rejony, w które zapędziła się autorka książki, nie należą do moich ulubionych, a i jakąś wielką miłością do książek podróżniczych nie pałam. Jednak stwierdziłam, a co mi tam, może się czegoś dowiem?


Troszkę o treści...

"Podróżnik bez powodu. Łut szczęścia" jest zapisem z podróży samej autorki po Azji Południowo - Wschodniej. Bez wcześniejszych przygotowań, jedynie z plecakiem na plecach i ogromną dozą szczęścia i otwartości na drugiego człowieka. Jest to wędrówka samotna, nastawiona na niespodzianki i różnego rodzaju perypetie, które nakreślą takie problemu jak, sytuacja polityczna w danym kraju, dość swoista kultura i obyczaje czy też wierzenia, a także przygoda związana z kulinarnymi eksperymentami...


Moje odczucia...

Jak już wyżej napisałam, książki podróżnicze nie należą do moich ulubionych, jednak ta od samego początku w jakiś niewyjaśniony sposób ciągnęła mnie do siebie.

Na samym początku autorka nam wyjaśnia i tłumaczy dlaczego podróżuje sama, czy się boi, co ją tchnęło do samotności w podróżach. Jakby się tak zastanowić to ma sporo racji... Ileż to razy denerwowało mnie, że musiałam iść na kompromis z osobami, z którymi podróżowałam. Czy nie lepiej byłoby samemu wybrać się w podróż w nieznane?

W książce "Podróżnik bez powodu. Łut szczęścia" treść jest przeplatana niejednokrotnie z różnymi zdjęciami z podróży. Jedne są lepsze, inne gorsze, ale widać, że autorka chciała zwrócić nimi uwagę na dość istotne aspekty. Mnie osobiście zszokowało zdjęcie czaszki ludzkiej, w której wetknięte zostały papierosy.

Bardzo mi się spodobało, że autorka nie sili się na upiększanie rzeczywistości. Jeśli pot leje się ciurkiem po plecach, to tego nie ukrywa. Jeśli pokój hotelowy to zabita deskami dziura, to tak właśnie było. 

Z książki tej można się dowiedzieć o naprawdę dziwnych wierzeniach jak na przykład pogrzeb w formie walki byków i kilkudniowego świętowania jak na przykład w Sulawesi(ja akurat o tym wiedziałam już wcześniej, ale na osobie nieświadomej może to zrobić wrażenie).

Co do samej książki, to bardzo spodobało mi się, że została wydrukowana na grubszym papierze, dzięki czemu farba nie schodzi. Dodatkowym plusem, który osobiście lubię są playlisty autorów. Lubię czasem podczas czytania włączyć jakąś piosenkę, która pozytywnie nastroi.

Książka jest cienka, ale za to ma sporo w sobie interesującej treści i rozmów. Pokazuje, że warto być otwartym na drugiego człowieka i daje nam szansę zwiedzić kawałek świata w domowym zaciszu.


Cytaty...

Pomimo, że książeczka jest cieniutka i na pierwszy rzut mogłoby się wydawać, że nie znajdziemy w niej żadnych ciekawych cytatów, to jednak mi się udało wynaleźć kilka na prawdę fajnych i ciekawych:
"Po świecie pałęta się cała masa różnych utytułowanych indywiduów mocno ograniczonych intelektualnie, acz przekonanych o swojej boskości"
"Wiem, że to brzmi banalnie i kiczowato, ale czasami banalnie i kiczowato znaczy prawdziwie."
"Żyję po to, żeby podróżować, a podróżuję, żeby żyć."
"Nie możesz być tam, gdzie nie było ci przeznaczone być."


Ocena końcowa...

Pomimo pewnej niechęci, książka przypadła mi do gustu. Czytało się ją dość szybko, łatwo i przyjemnie. Dla mnie ocena końcowa to 7/10. Polecam każdej osobie lubiącej podróżować po świecie, nie wychodząc z domu :)

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Sorus.




Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.