#21 Przedpremierowo - "Nothing less" Anny Todd.


Autor: Anna Todd
Tytuł: "Nothing less" 
Gatunek: literatura "young adult"
Rok wydania: 2017
Wydawnictwo: OMGBooks | Wydawnictwo Znak
Ilość stron: 363

Cześć kochani, 
przychodzę dziś do Was z nową, przedpremierową recenzją najnowszej książki Anny Todd "Nothing less", która ukaże się w sklepach już 14.06. Zdecydowałam się na jej zrecenzowanie, aby zrozumieć cały szum wokół książek tej autorki i... chyba nadal nie do końca pojmuję jej fenomenu, ale po kolei.

Troszkę o treści...

Na co dzień Landon studiuje pedagogikę wczesnoszkolną w Nowym Jorku i pracuje w kawiarni. Nora jest trochę pogubiona w życiu, skrywa tajemnice i trzyma Landona na dystans, ponieważ uważa że nie ma sensu się angażować w coś, co nie ma szansy przetrwania. I jest też gdzieś w tle ta trzecia... Dakota - stara miłość Landona, która po informacji o śmierci ojca uzmysławia sobie, że już nikt oprócz chłopaka jej nie pozostał...


Moja opinia...

Książka jest napisana prostym językiem, wręcz momentami aż za banalnym; w narracji pierwszoosobowej, ale ze zmiennością ról - czyli czasem z perspektywy Landona, a czasami od strony Nory. Czyta się ją szybko, a historia nie męczy, jest spójna i dzięki temu nie ma błędów logicznych, jednakże raziły mnie wulgaryzmy i bardzo prosto(żeby nie napisać prostacko) niektóre sceny. Bo czy mnie jako czytelnika będzie interesowało, że główny bohater się wysikał? Czy to coś wnosi do historii? Nie sądzę... Chyba, że spojrzymy na to w ten sposób, że z pustym pęcherzem będzie zwarty i gotowy do kolejnej sceny łóżkowej.

W zasadzie gdyby wyciąć sceny seksu, objętość tej pozycji zmniejszyłaby się do trzydziestu, może czterdziestu procent w miarę interesującej treści. Mnie osobiście nudzą takie sceny i staram się jak najszybciej mieć je za sobą, ale rozumiem, że książka jest kierowana do osób, których może ten temat będzie jeszcze fascynował.



Co do samych postaci, to Landon w żaden sposób mnie nie zainteresował. Gdybym miała mieć chłopaka w jego typie, to chyba straciłabym cierpliwość w takim związku po pierwszym miesiącu. Takie zwyczajowe "ciepłe kluchy", nie dostrzegłam w nim żadnych zainteresowań bądź jeśli były, to na prawdę słabo nakreślone. Nie zauważyłam też, aby miał temperament, ani prezentował swoją osobą jakichś wartości. Dla mnie ta postać była nijaka, w porównaniu do Nory. I chyba w głównej mierze dla niej chciałam dotrwać do końca tej książki, aby dowiedzieć się skrywanej przez nią tajemnicy. Choć nie będę ukrywać, że i ona momentami mnie irytowała dziecinnym pogrywaniem z Landonem. Jestem chyba osobą, która zdecydowanie bardziej woli konkret a nie takie szczeniackie podrygi, choć zdaję sobie sprawę, że zapewne niejednej młodej osobie książka się spodoba i stwierdzi, że jest to piękna historia miłości. Niech i tak będzie...

Nie jestem jednak pewna czy sięgnęłabym po jeszcze jakąkolwiek książkę Anny Todd. To chyba nie do końca mój styl. Niby bohaterzy są jacyś, niby historia jest spójna, ale czegoś mi brakuje co ciągnęłoby mnie do przeczytania kolejnej części bądź wrócenia do starszych książek.


Cytaty

O dziwo jak na tyle stron, ciekawych cytatów jest jak na lekarstwo, ale w tym przypadku nie liczy się ich ilość, ale jakość. 
"Słowa są prawdziwe, kiedy je zapiszemy. Poświęcenie czasu na ich utrwalenie nadaje im prawdziwość."
"Czasem zbliża nas do siebie tragedia. Taka więź wydaje się niemożliwa do przerwania, ale niekiedy pomiędzy łzami a bólem wywołanym przez tępy nóż rzeźbiący w nas bolesne wspomnienia można odnaleźć iskrę światła. Najmniejsza nawet iska może się przekształcić w pożar - wystarczy odrobina radości. Światło może wypalić ciemność, w kiedy nie zostaje już nic poza ogniem i popiołem, można nauczyć się nowego rodzaju więzi. Takiej, która płonie jaśniej niż słońce."

Ocena końcowa...

Z pewnością nie jest to pozycja dla wymagającego czytelnika. Jednak zważywszy na fakt, że według mnie są pewne niedociągnięcia w słabym wykreowaniu postaci oraz w zbyt prostym języku, to daję ode mnie ocenę 6/10. Chyba po prostu liczyłam na coś więcej...

A za egzemplarz chciałabym serdecznie podziękować Wydawnictwu Znak.



Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.