#27 Recenzja książki "Trzy i pół sekundy" Amandy Prowse.


Autor: Amanda Prowse
Tytuł: "Trzy i pół sekundy"
Gatunek: obyczajowa
Rok wydania: 2017
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
Ilość stron: 311

Odkąd tylko usłyszałam, że Wydawnictwo Kobiece ma zamiar wydać tę pozycję, od razu stwierdziłam, że muszę ją przeczytać i zrecenzować. Książki, które mają w sobie pierwiastek cierpienia, bólu czy typowego katharsis przyciągają mnie do siebie jak magnes, ponieważ lubię od czasu do czasu oczyścić się ze złych emocji, aby móc znów wrócić do lżejszych książkowych tematów i historii.


Troszkę o treści..

Grace i Tom to szczęśliwe i zgodne małżeństwo, żyjące dniem za dniem. Mieszkają pod Londynem, unikając wielkomiejskiego zgiełku i wychowują trzyletnią córeczkę Chloe. Sielankową scenerię zakłóca pojawiająca się do dość przypadkowa choroba jaka dotyka małą dziewczynkę. Po zabiegu chirurgicznym, Chloe dostaje sepsy i umiera. Od tego momentu życie Grace i Toma całkowicie się zmienia. Czy uda im się przeżyć żałobę córki bez szwanku na psychice? Czy będą w stanie na nowo odżyć? Tego nie zdradzę, musicie koniecznie przeczytać. 

Moja opinia...

"Trzy i pół sekundy" nie jest trudną w odbiorze pozycją. Styl pisania autorki jest przystępny, wręcz sielankowy. Amanda Prowse ma zdecydowanie lekkie pióro, choć opisuje historię ciężką i skomplikowaną emocjonalnie dla bohaterów, w której nadmiar sprzecznych uczuć targających czytelnikiem może zdusić, zdeptać, aby pod koniec dodatkowo stłamsić. Jednakże te emocje zostają nam dozowane w delikatny sposób przez całą powieść.  Jest to zdecydowanie jedna z tych książek, które trzeba odchorować po jej przeczytaniu.



W tej pozycji dotkniemy wszystkich aspektów życia i śmierci. Książka jest bardzo ludzka, dotyka prozy życia codziennego, a autorka umiejętnie przechodzi od jednej emocji do drugiej. Czasem rzuca i przejeżdża po nas jak walec, po czym głaszcze delikatnie po głowie dając nadzieję pisaną między wierszami, twierdząc że "wszystko będzie dobrze". "Trzy i pół sekundy" pokazuje, że tak na prawdę nie da się wszystkiego zaplanować w życiu, że los potrafi nam spłatać figla w najmniej oczekiwanym momencie i powinniśmy być na te niespodzianki mimo wszystko przygotowani, aby móc je pokonać i przetrwać.

Sięgając po tę pozycję czułam podskórnie, że pudełko chusteczek będzie musiało być cały czas pod ręką i tak rzeczywiście było. Polubiłam i Grace, i Toma. Również malutką Chloe, która odegrała mniejszą, choć znaczącą rolę w tej powieści. Czułam ból po stracie rodzica, a także wyczuwałam trudności w momencie kiedy to oboje próbowali się podnieść z emocjonalnego dołu. Z jednej strony było to przytłaczające, z drugiej zaś potrafiło mimo wszystko podbudować czytelnika, pokazać mu, że w każdej sytuacji można znaleźć światełko, którym należy podążać, aby stanąć na nogi.



Poniekąd jest to książka o stracie najbliższych, jednak wydaje mi się, że autorka próbowała pokazać, że każdy może przeżyć żałobę w taki sposób, jak mu się podoba/jak tak na prawdę odczuwa na dany moment. I czy będzie ona trwać tydzień, miesiąc, rok, nikt nie powinien nam tego zabronić. A także widać w tej książce starą prawdę, że czas leczy rany, nawet te najgłębsze, jednak pamięć o najbliższych na zawsze pozostaną w naszych sercach.

Co ważne, książka ta niesie ze sobą bardzo ważne przesłanie i uczy. Uczy na co zwracać uwagę podczas choroby. Zaznacza, jak sepsa jest groźną reakcją organizmu. Tak na prawdę, wiele razy słyszałam w telewizji, czy czytałam w internecie, że ktoś zmarł w wyniku sepsy, jednak nigdy nie dowiedziałam się jak tę "chorobę" można wykryć, jakie ma objawy i co należy robić, gdy zacznie się ujawniać. Dzięki tej pozycji już nigdy nie pomylę je z grypą i stanę się bardziej wyczulona. Dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu, że miałam dzięki Wam okazję przeczytać tę pozycję, którą z pewnością będę polecać znajomym i najbliższym!


Cytaty

Nie ukrywam, że wśród łez wzruszenia było mi ciężko czytać i skupiać się na cytatach. Zapewne będę musiała jeszcze raz przeczytać na spokojnie książkę w wolnej chwili. Mimo wszystko, cztery cytaty zwróciły swoją uwagę:
"Odczuwasz okropny ból, przez który nie jesteś w stanie funkcjonować, ale nagle odkrywasz, że on nigdy nie minie, więc masz dwa wyjścia: albo na zawsze położyć się w zaciemnionym pokoju i nic nie robić, albo próbować nauczyć się z nim żyć i dalej pchać swój wózek."
"Wydaje się, że jesteśmy tak powykręcani i połamani, że bez względu na to, jak byśmy się nie starali, nie możemy się z powrotem dopasować, bo teraz oboje mamy już inne kształty."
"Straszliwe rzeczy, które nas niszczą są decyzjami podjętymi przez kogoś lub coś większego od nas i nie jesteśmy w stanie ich pojąć, a już z pewnością nie mamy mocy ich zmieniać..."
"Po sięgnięciu dna najmroczniejszej otchłani odbicie się od niego i powrót na powierzchnię wymagają wyjątkowej siły."


Ocena końcowa...

Nie sposób tej książki ocenić źle. Jest opowieścią o stracie, o bólu, o podnoszeniu się z dna i kolan. Jest też o nadziei na lepsze jutro i o prozie życia. O tym, że coś się zaczyna, ale też że coś się w pewnym momencie kończy. Jest to przepiękna historia, którą niejeden czytelnik okrasi łzą wzruszenia. Polecam nie tylko rodzicom małych dzieci, ale każdej osobie, każdemu czytelnikowi, ponieważ historia z książki może się przydarzyć każdemu z nas. A ode mnie nie może być inaczej jak pierwsza dycha w karierze recenzowania! 10/10! Na prawdę polecam!

A za egzemplarz recenzencki chciałabym serdecznie podziękować Wydawnictwu Kobiecemu.



Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.