#30 "Skandynawia. Światło północy." czyli podróż w mniej znane rejony.


Autor: Zofia Miedzińska, Michał Miedziński
Tytuł: "Skandynawia. Światło północy"
Gatunek: podróżnicza
Rok wydania: 2015
Wydawnictwo: Novae Res
Ilość stron: 290

Wiecie co uwielbiam w książkach podróżniczych? Że za niewielkie pieniądze można zwiedzić kawałek świata, dzięki niektórym odważnym osobom, które nie zważając na pogodę, warunki klimatyczne czy zagrożenie czyhające za krzakami podróżują, a potem spisują wspomnienia z ich wypraw. Dzięki takim osobom ja mogę usiąść w wygodnym fotelu pod ciepłym kocem z kubkiem herbaty w ręku i zaczytać się w ich przygodach... A zatem czas na podróż życia po Skandynawii.



"Człowiek w każdej epoce tęskni za odnajdywaniem sensu, który nadaje istnieniu wartość i odnosząc się do stworzenia, w sposób naturalny odnosi też do Stwórcy, wprowadzając w to, co wieczne."

Moja opinia...


"Skandynawia. Światło północy" jest to książka typowo podróżnicza po tytułowej Skandynawii - północy Europy. Michał i Zofia wraz z ich córeczką Marysią przez kilka lat zwiedzili chyba cały obszar za Morzem Bałtyckim. Finlandię przejechali wzdłuż i wszerz: byli w Laponii, w krainie Saamów - stwierdzam, że fiński jest chyba trudniejszy do nauki od naszego rodzimego języka - polskiego. Byli również na Bornholmie, Wyspach Owczych, odwiedzili Orkady, Szetlandy, zahaczyli o Norwegię oraz Gotlandię i Olandię. Łącznie było dziesięć różnych bardzo ciekawych miejsc, o których wcześniej miałam większe bądź mniejsze pojęcie. Dziesięć krain z mnogością informacji, faktów, przepięknych zdjęć i przecudownych wspomnień.

Jest to książka bardzo interesująca, dostarczająca mnóstwo wiedzy i ciekawostek na temat odwiedzonych krajów. Ciężko się skupić na jednostkach, bo choć każde miejsce jest inne, to większość z nich znajduje się na podobnej szerokości geograficznej, przez co wizualnie można się pomylić, gdzie właściwie się znajdujemy, to różnią je detale - głównie związane z architekturą i kulturą lokalną mieszkańców.



Czytając wielokrotnie odnosiłam wrażenie przebywania razem z autorami tam na miejscu. Gdy oglądali przepływające w oddali wieloryby wśród oparów ciężkiej mgły, czułam te same emocje, jakbym stała obok. Z kolei podczas podróży rowerowej po Bornholmie widziałam siebie oczami wyobraźni jakbym siedziała w bagażniku i razem z nimi czuła wiatr we włosach.

Każde miejsce to związane z nim wspomnienia. To też ludzie, których spotkali na swojej drodze. Bardzo często otwarci, pomocni, ciekawscy. Całkiem inni niż typowe myślenie o Skandynawiach, co jest ogromnym zaskoczeniem.

Zdjęcia w książce to jest bardzo mocny akcent. Oddają piękno odwiedzonych rejonów, tworzą nastrój i zachęcają do tego, aby samemu przeżyć to, co oni.



Narracja jest prowadzona z perspektywy dwóch osób, więc i styl pisania w książce musi być różny. Widać, że Michał ma większe doświadczenie w tworzeniu tekstów, jednak według mnie bardziej "ludzkie" pióro ma Zosia. Zdecydowanie szybciej i lepiej mi się czytało jej felietony oraz krótkie formy piśmiennicze.

Jedynie co mnie tak na prawdę zaskoczyło, to bardzo mało było w "Skandynawii..." Szwecji i Islandii. Możliwe, że powodem był fakt, iż są to rejony obecnie najbardziej popularne, a autorzy skupili się na tych mniej modnych czy mniej dostępnych na pierwszy rzut oka obszarach, co moim zdaniem jest na ogromny plus w tej pozycji.


Ocena końcowa...

"Skandynawia. Światło północy" to niewątpliwie książka pełna cudownych wspomnień, zdjęć, informacji, ciekawostek. Jest idealnym przewodnikiem dla osób, które mają zamiar wybrać w kierunku północnym na wakacje. Moja ocena? Bardzo mocne 7/10, bo uwielbiam takie książkowe klimaty. Polecam!

A za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu Novae Res.

A gdybyście mieli chęć spojrzeć w świat Islandii, to zapraszam Was do recenzji książki "Szepty kamieni. Historie z opuszczonej Islandii" autorstwa B. Lenard i P. Mikołajczak. 

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.