#50 Prezent | Louise Jensen


Autor: Louise Jensen
Tytuł: "Prezent"
Gatunek: thriller psychologiczny
Rok wydania: 2017
Wydawnictwo: Burda
Ilość stron: 396

Cześć kochani,
dziś mam dla Was nie lada gratkę. Kolejną recenzję thrillera psychologicznego. Tym razem książkę otrzymałam od wydawnictwa Burda Książki i jak tylko do mnie przyszła wzięłam się od razu do czytania. Zapraszam do zapoznania się z pełną opinią :)


Troszkę o treści...

Jenna jest młodą dziewczyną, która dostała od życia drugą szansę w postaci przeszczepu serca. Powinna się cieszyć na nowo życiem, a jednak coś ją powstrzymuje. Ma ciągłe urojenia, bóle głowy i zagadkowe sny. Postanawia nawiązać kontakt z rodzicami dawczyni. Zbyt wiele elementów w życiu Callie - jej dawczyni, nie pasuje i psuje złudną układankę idealnego życia. Co się stało z siostrą Callie, która podobno przebywa za granicą? Co ukrywa Nathan - narzeczony Callie?
Jenna postanawia za wszelką cenę odkryć tajemnice, kosztem relacji z rodziną i przyjaźń.


Moja opinia...

Od momentu, kiedy przeczytałam opis książki "Prezent", chciałam się w nią wgłębić. Fakt, że był to thriller psychologiczny sprawił, że dodatkowo moja chęć do jej przeczytania od razu została wzmożona, ponieważ jest to mój ulubiony gatunek.
"Nie ma nic równie niszczycielskiego niż brak zaufania."
"Prezent" od pierwszych stron niesamowicie wciąga. Tak na prawdę do samego końca nie wiadomo, jakie były okoliczności śmierci Callie. Gdy nam się już wydaje, że będzie to konkretna osoba, autorka robi zwrot o sto osiemdziesiąt stopni, dając nam tym samym pstryczka w nos. Uwielbiam takie książki, gdzie są przedstawione zagadkowe losy bohaterów.



Na pewno ogromnym atutem tej pozycji jest poruszony przez autorkę temat pamięci komórkowej. Dość niekonwencjonalny i warty zauważenia. Autorka w bardzo ciekawy sposób wplotła go w losy Jenny oraz rodziny Callie. Powolutku odkrywała nam zawiłości i sekrety rodzinne. Nic tak do końca nie było oczywiste i to uważam za ogromną zaletę tej książki. 

Od pierwszej styczności z tą lekturą,  bardzo spodobała mi się postać Jenny. Pokazała, że bycie biorcą to nie tylko wzloty, ale też upadki. Że bardzo często takie osoby mają wyrzuty sumienia, nie potrafią sobie na nowo poradzić z rzeczywistością je otaczającą. Niekiedy nadmiar emocji je przytłacza. Chwytają się jednej rzeczy, która je trzyma przy życiu, a jednocześnie zatraca i wyobcowuje od najbliższych.
"Wszyscy mamy powody, dla których robimy, to co robimy, prawda? Kłamstwa, które opowiadamy. Każdy z nas jest mieszanką dobrego i złego. "
Co ważne, książka nie jest napisana trudnym językiem, a przynajmniej mi się ją czytało nadzwyczaj szybko i przyjemnie. Autorka wplata sny i wątki pamięci komórkowej, co niekiedy mnie myliło i traciłam główny wątek. Po jakichś stu stronach załapałam tę konwencję i już było okej.
Zaskakujące były również niektóre rozdziały - bardzo króciutkie, co osobiście lubię w książkach. Taki sposób pisania napędza czytelnika do pochłaniania danej książki i nie męczy podczas czytania. 


Moja ocena...

Moja ocena nie może być niższa niż 9/10. Jest to książka kompletna, trzymająca w napięciu, oparta na prawdziwych wątkach z życia i poruszająca ciekawy temat - pamięci komórkowej. Jeśli kiedykolwiek wpadnie Wam w ręce, nie wahajcie się, tylko przeczytajcie. Naprawdę warto!

A za możliwość przeczytania powyższej książki chciałabym podziękować Wydawnictwu Burda Książki.




Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.