Pół roku za mną....


Cześć kochani,
własnie minęliśmy pół roku 2017 roku. Ależ ten czas zleciał. Jestem po prostu w szoku. Czasami mam wrażenie, że zegarek mnie oszukuje. Płynie jakby szybciej...
W związku z tym, że przekroczyliśmy "magiczną" barierę, postanowiłam zrobić podsumowanie półrocznej działalności związanej z czytaniem(nie mylić z blogowaniem - ta miała swój początek pod koniec marca).


A zatem...

Od początku roku przeczytałam 60 książek. Miałam na ten rok pierwszy pułap ustawiony na 52 książkach, obecnie ustawiłam wyżej poprzeczkę - na 120 pozycji na koniec roku :)

Na te 60 książek składa się 19 174 przeczytanych stron. Dodatkowo 22 pozycje trafiły do mnie z wydawnictw: najwięcej z Wydawnictwa Otwartego(5 książek), Novae Res(4 książki) i Bukowy Las(3 książki).

Miesiące maj i czerwiec były tymi, gdzie przeczytałam ich najwięcej(równo po 13 sztuk), natomiast najgorszym czytelniczo miesiącem był luty(3 sztuki).

Poniżej znajduje się wykres jak procentowo przedstawia się to, co czytałam przez ostatnie 6 miesięcy według gatunków.
Najgorszymi książkami w tym czasie jakie przeczytałam były dla mnie "Zły Romeo" Leisa Rayven oraz "Flirt roku" J. Echols. Natomiast najciekawszymi, które zebrały w moim zestawieniu 10/10 były "Sekta z wyspy mgieł" Mariette Lindstein, "Miłość, po prostu" Żurnalista.pl oraz "Trzy i pół sekundy" Amandy Prowse.

Sukcesy czytelnicze.
Niewątpliwym sukcesem była książka "Sekta z wyspy mgieł" Mariette Lindstein oraz "Szklany tron" Sary J. Maas, ponieważ obie nie należą do cienkich pozycji(powyżej 500 stron), przy czym "Szklany tron" z początku ciężko mi się czytało, ale cieszę się, że dotrwałam do końca i wkrótce biorę się za kolejną część z tej serii, natomiast "Sekta z wyspy mgieł" była od początku skazana na sukces i nawet ilość stron nie przerażała, bo i temat ciekawy, ale co ważne podczas czytania nie odczuwałam "męki" związanej z ogromem tekstu, ponieważ styl autorki był nad wyraz lekki.



Porażki czytelnicze.
Tu zdecydowanie znajdują się dwie książki, które musiałam odłożyć, bo nie byłam w stanie przez nie przebrnąć. Jest to Endgame oraz Chemik. Przy jednej i drugiej czułam chaos oraz pewnego rodzaju zagubienie podczas czytania. Poza tym ciężko mi się je po prostu czytało. Odłożyłam je z powrotem na regał książek do przeczytania i stwierdziłam po prostu, że to nie jest ich czas. Ale obie mają świetne okładki i pewnie za jakiś czas do nich wrócę.

Plany na kolejne 6 miesięcy.
Na pewno czytać nowości wydawnicze, które przypadną mi do gustu. Kolejną sprawą jest opróżnić przynajmniej jeden regał "książek do przeczytania". Nie kupować aż tyle książek - ustawić sobie limit na 5 sztuk w miesiącu! Ukończyć archiwizację książek(dużo pożyczam, znajomym przez co wiele moich "ukochanych dzieci" do mnie nie wraca). I skończyć kilka serii książkowych,
- Daringham Hall
- Saga Argentyńska
- Szklany tron.



I to chyba będzie na tyle.
A jak jest u Was? Robicie sobie czasem takie podsumowania? A może notujecie w jakimś specjalnym zeszycie książki przeczytane? Podzielcie się swoimi spostrzeżeniami na ten temat :)
Pozdrawiam,
C./K.

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.