#51 Tak sobie wyobrażałam śmierć | Johanna Mo


Autor: Johanna Mo
Tytuł: "Tak sobie wyobrażałam śmierć"
Gatunek: kryminał
Rok wydania: 2017
Wydawnictwo: Editio black
Ilość stron: 317


Cześć kochani,
dziś przychodzę do Was, po krótkiej nieobecności na blogu z kolejną recenzją. Serdecznie zapraszam
do lektury.

"To nie wydarzenia określają człowieka, ale to, co on z nimi zrobi."


Krótko o treści...

Po śmierci syna Helena Mobacke wraca po długiej przerwie do pracy policjantki dochodzeniowej i od razu zostaje wrzucona na głęboką wodę, choć z początku sprawa wydaje się być banalna. Nie jest pewna, czy dobrze robi wracając w wir pracy. Musi poradzić sobie z tajemniczym mordercą z metra, ze stworzeniem zgranego zespołu, a w końcu z problemami po starcie najukochańszej osoby - syna Antona. Kobieta na nowo musi odnaleźć się w pracy i w życiu codziennym.


Moja opinia...

Po tę pozycję sięgnęłam z wielkim zaciekawieniem i zainteresowaniem nie spodziewając się absolutnie niczego. Nie chciałam sobie robić złudnych nadziei, po których zostałabym sponiewierana emocjonalnie. I dobrze, że tak zrobiłam, bo książka okazała się interesującą lekturą, która wciąga w świat tajemniczej zbrodni na kilkanaście godzin.


Autorka nakreśliła inteligentną historię opatrzoną dużą dawką emocji i przemyśleń głównej bohaterki. W tej pozycji czuć jej żal do świata ją otaczającego, jak i obserwuje się drogę głównej bohaterki jaką musi przejść do normalności i życia na nowo. Ukazuje z ogromną sugestywnością tragedię rodzica po stracie dziecka. Jej cierpienie jest w zasadzie widoczne na każdej stronie i w prawie każdym rozdziale - przy każdym elemencie sprawy, czy to będzie przesłuchanie, czy skończywszy na przemówieniu dla mediów.
"Często się zdarza tak, że rodzice mają w stosunku do dzieci wymagania, które przeradzają się w szkodliwą presję. Że mają nadzieje, przed którymi dzieci muszą się bronić."
Narracja w tej powieści jest prowadzona w dwojaki sposób. Z jednej strony mamy główny wątek - pracy policji nad kolejnymi zbrodniami. Z drugiej zaś przemyślenia mordercy. Wchodzimy praktycznie do głowy zbrodniarza, które w bardziej oczywisty sposób nakreślają nam jego profil. Jest to bardzo ciekawy aspekt, trzymający w napięciu do ostatnich stron. 

Styl jest momentami dość przyciężkawy - głównie wynikający z przemyśleń bohaterów, jednak długość rozdziałów nadrabia tą drobną niedogodność. Rozdziały są niekiedy bardzo króciutkie, co na pewno pod tym względem nie męczy czytelnika. Co ważne sam podział książki jest dość płynny i oryginalnie napisany. Pozycja ta dzieli się na dni, a każdy z tych dni jest dość obszernie opisany wydarzeniami jakie się toczą w środku. 


"Tak wyobrażałam sobie śmierć" jest kryminałem, który czytałam z wielką przyjemnością. Sprawił, że zakochałam się na nowo w światach zbrodni i z ogromną ochotą sięgnę po kolejne skandynawskie książki z tego gatunku.
"Trzeba zrobić, co się da, z tego, co życie nam daje. Zaciska się zęby i idzie się dalej, kiedy człowiekowi jest ciężko, bo ciężko nie będzie zawsze."

Moja ocena...

Choć z rzadka mam styczność z kryminałem, to bardzo mi się ten spodobał. Jest dobrze napisany, trzyma w napięciu do ostatnich stron i tak naprawdę do końca nie wiemy, kto jest tajemniczym zabójcom. Jak dla mnie? Bardzo mocne 8/10. Polecam każdemu, kto lubuje się w tym gatunku!


Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.