#56 Zła Julia | Leisa Rayven


Autor: Leisa Rayven
Tytuł: "Zła Julia"
Gatunek: romans
Rok wydania: 2017
Wydawnictwo: Otwarte
Ilość stron: 300

Cześć kochani,
w dniu dzisiejszym przychodzę do Was z nie lada gratką dla fanów książek Leisy Rayven. Po sporej burzy jaką wywołała pierwsza część "Zły Romeo", Wydawnictwo Otwarte wypuści za kilka dni kolejną książkę z tej serii. Czy "Zła Julia" jest lepsza czy gorsza od pierwszej części? Czy warto przeczytać i poświęcić kilka chwil na tę pozycję? Tego dowiecie się za chwilę.


Troszkę o treści...

Mija kilka lat odkąd Ethan odszedł od Cassie, a dziewczyna nadal nie zna powodów, dla których chłopak postanowił od niej odejść. Oboje dostają angaż w tej samej sztuce i muszą wyjaśnić sobie kilka zawiłości i nieścisłości. Czy będą potrafili na nowo sobie zaufać? A może niesnaski sprawią, że stanie się to niemożliwe?

"Ludzie są jak książki. Każdy, kto pojawia się w naszym życiu, może zerknąć na kilka naszych stron. Jeśli im się spodobamy, pokazujemy im kolejne strony. Jeśli oni nam się podobają, chcemy, by zobaczyli fragmenty, których nie poddaliśmy korekcie. Niektórzy ludzie mają prawo robić notatki na marginesie. Zostawiać swój ślad na nas i naszej historii. Ale ostatecznie wydrukowane słowa – te, które określają nas jako osoby – nie zmienią się bez naszego pozwolenia."


Moja opinia...


Kiedy dostałam propozycję przeczytania i zrecenzowania książki "Zła Julia" w pierwszym momencie podeszłam do tematu dość sceptycznie. Nie chciałam robić tej serii antyreklamy, choć z drugiej strony strasznie mnie korciło, aby przeczytać drugi tom i dowiedzieć się, czy drugi tom okaże się choć odrobinkę lepszy. Zdecydowałam. Trudno, będzie co ma być - choć po cichutku miałam nadzieję, że bardziej mi się ta pozycja spodoba niż "Zły Romeo".



Bohaterów znamy z pierwszej części, zarówno tych pierwszoplanowych, jak i stojących z boku, jednakże odnoszę wrażenie, jakby Ethan oraz Cassie wydorośleli, zmądrzeli, w końcu dojrzeli do stworzenia związku niekoniecznie opartego wyłącznie na sprawach łóżkowych. Oboje podchodzą do ich relacji w głębszy i bardziej emocjonalny sposób, a nie w powierzchowno - łóżkowy. Pod tym względem ta część niewątpliwie zyskała w moich oczach.

"Ludzie za bardzo skupiają się na pokonaniu lęku, tymczasem powinni po prostu nauczyć się go akceptować i wbrew niemu robić to, czego się boją"

W pierwszej połowie książki bardzo, ale to bardzo działał mi na nerwy Ethan. Powody jego zachowania wydawały mi się dość błahe i mało konkretne. Sprawiał wręcz wrażenie zagubionego w swoich emocjach chłopca, który boi się zaryzykować i postawić wszystko na jedną kartę. Dopiero gdzieś od połowy tej pozycji, gdy jego postępowanie zostało wyjaśnione przez autorkę, powolutku zyskiwał w moich oczach. Z Cassie było wręcz odwrotnie. Kiedy to jeszcze w pierwszej części "Złej Julii" byłam w stanie znieść jej nastroje, tak w drugiej połowie książki miałam już serdecznie dość i chciałam krzyczeć w kierunku Ethana, aby dał sobie z nią w końcu spokój.

"Wszyscy nosimy w swoim życiu metaforyczne maski. Wszyscy mamy różne twarze, które pokazujemy znajomym z pracy, przyjaciołom czy rodzinie. Czasami nosimy tak wiele masek, że zapominamy, kto się pod tym wszystkim kryje."

Styl pisania pozostał bez zmian. Autorka nie sili się na długie opisy i trudną do przejścia książkę. Jest wręcz przeciwnie. Czyta się ją jednym tchem. Jest lekka, przyjemna. Dialogi, jak i opisy czy przemyślenia są zrównoważone i nie przesadzone w żadną stronę.
Narracja również jest niezmienna. Naszą narratorką jest główna bohaterka - Cassie - i to z jej perspektywy znamy całą historię, co czasem działało mi osobiście na nerwy. Brakowało mi drugiego spojrzenia na wydarzenia, które niewątpliwie wniósłby Ethan.



Akcja dzieje się na dwóch płaszczyznach, tak samo jak było w "Złym Romeo". Jesteśmy w teraźniejszości, jak również przeplatane są sceny z drugiego roku w szkole aktorskiej. Dzięki temu zabiegowi mamy porównanie charakterów i widzimy zmianę w zachowaniu obojga bohaterów.

"Jak to możliwe, że uczucie, które nie ma ciężaru ani kształtu, dopóki sami mu ich nie nadamy, jest w stanie owinąć się wokół serca jak wąż i ściskać je tak mocno, aż boleć będzie każda zastawka i komora?"
Co ważne, zarówno "Zły Romeo" jak i "Zła Julia" to świetne pozycje pod względem cytatów. Pojawiają się oczywiście "mądrości" w stylu
"żeby puścić w niepamięć jednego faceta, najlepiej puścić się z innym" 
albo

"Mężczyźni są jak wibratory. Fakt, że są fiutami, nie oznacza, że nie możesz ich użyć do dobrej zabawy."
które lepiej traktować w sposób humorystyczny ;)

Jednakże podczas czytania znajdziemy dość często piękne i dające do myślenia cytaty, które warto zapamiętać i gdzieś zanotować:
"Ludzie często próbują ukrywać swoje blizny, jak gdyby każdy ślad bólu był dowodem ich słabości. Blizny są dla nich jednoznaczne z błędami, a błędy – ze wstydem. Z nieodwracalnym oszpeceniem doskonałości."

Moja ocena...

Po pierwszej części pozostał mi niesmak - nie bardzo mi się podobała i sprawiała wrażenie banalnej. "Zła Julia" jest swoistą karuzelą uczuciową. Emocje pomiędzy bohaterami są pełne żaru, namiętności i rozpalają do czerwoności, a oni sami sprawiają wrażenie bardziej dojrzalszych. A przez to, że narracja jest prowadzona w dwóch płaszczyznach czasu, możemy zaobserwować zmiany jakie nastąpiły zarówno w Ethanie jak i Cassie. Jeśli się jeszcze zastanawiacie nad przeczytaniem serii, to napiszę jedno - nawet jeśli pierwsza część Was zniechęci, to nie zrażajcie się. Z każdą kolejną częścią jest co raz lepiej. Ocena? Gdybym miała ocenić całą serię moja ocena byłaby zdecydowanie niższa, ale tę konkretną książkę oceniam na bardzo mocne 7/10 i liczę na coś więcej w kolejnej części :)

A za możliwość przeczytania i zrecenzowania chciałabym podziękować Wydawnictwu Otwarte!



Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.