10 faktów czytelniczych o mnie.


Cześć kochani,
dziś postanowiłam się z Wami podzielić cząstką mnie czyli przedstawiam 10 faktów czytelniczych o mnie, o których prawdopodobnie nie mieliście pojęcia. Żeby nie przedłużać zaczynamy :)

1. Na czytanie wybieram raczej wieczór.

Zawsze staram się wygospodarować czas - przynajmniej 2h przed snem. I tak jak kiedyś dzieci miały swoją dobranockę przed snem, tak ja mam czytanie - ulubiona forma usypiacza. Dzieci mają bajki, a ja uciekam w swoje ulubione światy książkowe.
Natomiast w weekendy czytam do bólu i nie patrzę na zegarek. Oddaję się całkowicie książkom, bo szkoda czasu na jedzenie czy nawet toaletę :) Choć przyznaję, że czasami zdarzają się weekendy, kiedy po prostu odpoczywam od czytania, bo co za dużo, to też niezdrowo ;)

2. Kocham zakładki.

Kocham i zbieram je. Mam ich mnóstwo i ciągle mi mało. Przechodziłam już różne fazy z tym związane: papierowe, magnetyczne, metalowe. Ostatnio znów wróciłam do papierowych, ale kto wie która faza za miesiąc znowu się pojawi?

3. Kawa + książka.

Nie wyobrażam sobie innego połączenia. Jestem kawoszem i zawsze towarzyszy mi kubek z kawą podczas czytania, o którym zwykle zapominam :) Choć ostatnio co raz częściej towarzyszy mi herbatka smakowa bądź zielona. Jest to miła odmiana.


4. W liceum nie przeczytałam żadnej książki.

Nie jestem z tego powodu dumna, ale wynikało to przede wszystkim z faktu, że nauczyciele nie wymagali przeczytania książek od deski do deski, a wkucia treści według klucza maturalnego. Więc tak na prawdę czytanie całych lektury mijało się to z celem. Za to teraz powoli nadrabiam zaległości. Nawet mam wydrukowaną listę lektur obowiązkowych i powoli się w nich zaczytuję :)

5. Ulubionymi gatunkami są...

Czytam prawie wszystko, choć staram się omijać szerokim łukiem horrory, kryminały oraz poradniki w stylu "co zrobić, aby on ode mnie nie odszedł". Nie jest mi to w żaden sposób potrzebne do życia i nie czuję potrzeby zaspakajania ciekawości w tych tematach. Jedynym wyjątkiem wśród poradników są wszelkie książki traktujące o życiu w stylu skandynawskim. Czy to będzie duńskie hygge czy szwedzkie lagom. Uwielbiam takie klimaty i ciągle mi mało.

6. Postać, do której mam sentyment...

Jest to zdecydowanie Anthony Malory z książki "Bunt serca" Johanny Lindsay - mój ideał mężczyzny i postać, w której się zakochałam od pierwszego wejrzenia oraz do której mam ogromny sentyment. Zresztą do samej książki przynajmniej raz w roku siadam i zaczytuję się od nowa w cudownej historii miłości w czasach regencji - możliwe, że wpływ ma na to fakt, że była to pierwsza pozycja tej autorki jaką przeczytałam.

7. Nigdy nie zrozumiem osób, które nie lubią czytać.

Ok, zrozumiem, że ktoś może nie mieć czasu, bo ma dzieci, różnego rodzaju obowiązki, ale żeby nie lubić czytać? To tak, jakby ktoś powiedział, że nie lubi oddychać. Zero sensu i brak logiki. Może warto byłoby od czasu do czasu zarzucić internet czy film i przeczytać parę stron jakieś książki w ramach odstresowania? Czasami jest mi żal ludzi, którzy szastają tym stwierdzeniem na prawo i lewo. Żal z tego tytułu, iż odnoszę wrażenie, że ich życie jest "biedne".

8. Najpierw książka, potem film.

Tak, zdecydowanie. Choć nie będę ukrywać, że kilkukrotnie zdarzyło mi się, że złamałam tę zasadę. Na przykład "Percy Jackson" czy seria o "Wiernej" ciągle są przede mną pod względem czytelniczym i obawiam się, że będę je czytać przez pryzmat filmu.



9. W książkach nie lubię...
Jest parę rzeczy, które tak na prawdę nie lubię w książkach, ale jest to wina przede wszystkim wydawców. I tak... Nie lubię cienkiego papieru, przez który przebija druk. Kiedy książka jest goła - w sensie nawet nie ma skrzydełek - strasznie się takie pozycje niszczą, schodzą folie ochronne, nawet jeśli o nie dbamy, chuchamy i je szanujemy. A i jeszcze nie lubię połamanych grzbietów, choć tu się przyznaję, że czasami podczas czytania grzbiety łamią się samoistnie, ponieważ książki są tak grube i tak mocno sklejone, że nie można doczytać tekstu... Dlatego jak mam możliwość to wybieram książki w twardej oprawie bądź przed zakupem(jeśli mam oczywiście taką możliwość) sprawdzam warstwę naniesionego kleju.

10. Uwielbiam czytać książki w pociągu.
Tak, jest to jedna z tych niewielu czynności jakie mi sprawiają niezwykłą przyjemność. Nikt nie zaczepi, nie marudzi nad głową, a ja mogę się oddać w pełni lekturze. Także, jeśli zauważycie kiedyś w pociągu rude stworzenie, zaczytane z nosem w książce, to możliwe, że będę ja :)

I to by było na tyle.
A jakie są Wasze nawyki czytelnicze? Dostrzegacie coś w sobie?

Pozdrawiam,
Katarzyna, czytamiogladam.pl

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.