#66 Dwór cierni i róż | Sarah J. Maas


Autor: Sarah J. Maas
Tytuł: "Dwór cierni i róż"
Gatunek: fantastyka
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo: Uroboros
Ilość stron: 524

Cześć kochani,
długo się zastanawiałam nad tym, czy w ogóle pisać recenzję tej pozycji, bo jakby nie patrzeć jej premiera była już jakiś (dłuższy) czas temu na naszym rynku, a i chyba wszystko na jej temat zostało już napisane/powiedziane. Mimo to, zdecydowałam się podzielić moją opinią o tej pozycji na przekór wszystkim i wszystkiemu. Miłego czytania :)


Krótko o treści...

Nastoletnia Feyra jest uzdolnioną łowczynią, która musi wspomóc ojca w nakarmieniu rodziny, polując w lesie na zwierzynę. Kiedy pewnego dnia zabija w lesie ogromnego wilka, wówczas jeszcze nie ma pojęcia, że tak naprawdę pozbawiła życia jedną z czarodziejskich istot - Fae. Wkrótce do jej chaty przybywa Książę Dworu Wiosny - Tamlin, który daje dziewczynie wybór za to, co zrobiła. Albo będzie musiała zginąć, albo udać się z księciem na jego dwór, gdzie pozostanie tam do końca życia... Czy Feyra wybierze życie w zamknięciu? Czy będzie w stanie pokonać strach i uprzedzenia wpajane jej od młodości względem bezwzględnych Fae?

Moja opinia...

Z Sarą J. Maas i jej stylem pisania miałam już styczność wraz z czytaniem "Szklanego tronu"(skądinąd pozycja ta nie została przez mnie zrecenzowana tutaj na blogu). Już wówczas przypadł mi do gustu. Jej lekkość pióra, a także wykreowany świat urzekł mnie na tyle, że zdecydowałam się ruszyć "Dwór cierni i róż". Pod tym względem się nie zawiodłam. Sarah J. Maas jest jedną z tych autorek, której świat przedstawiony pochłania czytelnika od pierwszych stron powieści.
Znajdziemy tutaj mnóstwo postaci fantastycznych, jakich wcześniej w życiu nie miałam styczności, opisane miejsca są cudownie pokolorowane słowem pisanym, a w dodatku historia nakreślona może niejedną osobę zauroczyć. 


Narracja w "dworach" jest pierwszoosobowa z perspektywy głównej bohaterki Feyry - tak nota bene świetnie imię dla postaci. Jest w niej sporo przemyśleń samej bohaterki, które z mojego punktu widzenia, wielokrotnie nic nie wnosiły do całej historii i można było odchudzić pozycję o kilkanaście stron. Poza tym sama akcja książki pozostawia wiele do życzenia. Przez pierwszą połowę tak się wynudziłam - praktycznie nic się nie działo! Fakt, autorka powoli nas wprowadza w świat nakreślony w tej pozycji, nie przytłacza mnogością informacji, buduje napięcie i gdy już mniej więcej wiemy kto jest w tej powieści "dobrym" a kto tym "złym, uderza w nas wątkiem, który w zasadzie ciągnie całą resztę za sobą.
Muszę oddać, że bardzo podobał mi się klimat tej w "dworach". Niby z jednej strony pojawiały się fragmenty sielanki i cukierkowości, z drugiej zaś autorka w najmniej oczekiwanym momencie tworzyła sceny z pociągającą mrocznością, która sprawiała że nie mogłam oderwać się od książki.

W zasadzie cała treść opiera się o trójkąt - Tamlin, Feyra, Rhsand. Ten ostatni pojawia się dopiero po jakimś czasie, ale widać od samego początku że iskrzy między Feyrą a nim, czego nie można powiedzieć o emocjach pomiędzy Tamlinem i główną bohaterką. Napiszę to kolokwialnie, Tamlin to takie ciepłe kluchy, które czasem są przyprawione odrobiną pieprzu - niekiedy ta mieszanka potrafiła mnie urzec. Natomiast Rhysand... To dosłownie drugi biegun. Jeśli jesteśmy w klimacie kulinarnym to jego porównałabym do dobrze przyprawionego befsztyka ;) Podobała mi się relacja Rhysa z Feyrą. Takie drobne dogryzanie miało swój urok, a jednocześnie czuć że księciu Dworu Nocy odrobinkę zależy na biednej człeczynie ;)


Niestety, książka pod względem cytatów wypada dość marnie. Nie znalazłam nic, co by przykuło moją uwagę na tyle, abym się z Wami podzieliła. Co do samego wydania, to również mam lekkie obiekcje. Choć okładka jest ciekawa, z ładnym wypukłym napisem, to brakuje mi choćby skrzydełek, które uchroniłyby egzemplarz przed uszkodzeniami.

I już prawie na sam koniec. Umiejscowienie tej pozycji wśród literatury młodzieżowej, niekiedy mija się z celem. Zdecydowanie nie jest to literatura dla młodzieży. Powiem więcej, wydaje mi się, że jest to fantastyczna baśń dla dorosłych, a przynajmniej dla osób, które skończyły 18 lat. Ja sama(choć dawno minęłam barierę szalonej 18-tki) miałam czasem momenty, iż robiło mi się niedobrze od opisywanych scen.

Moja ocena...

Jak dla mnie ta część nie zrobiła większego wrażenia i daję jej od siebie 7/10. Może według niektórych zasłuży ona na więcej, ja w niej oprócz miłej historii i kilkunastu stron bezsensownego tekstu przeżyć wewnętrznych nie znalazłam żadnej wartości dodanej. Czy polecam? Z pewnością się spodoba fanom Sary J. Maas oraz będzie to nie lada gratka dla osób lubujących się w gatunku szeroko pojętej fantastyki. 

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.