#67 Spirit Animals. Upadek Bestii. Tom I, II, III | E. Schrefer, V. Schwab, V. Johnson


Cześć kochani,
dziś będzie mój debiut jeśli chodzi o recenzję trzech powieści na raz. A dlaczego opiniuję aż trzy książki za jednym zamachem? Bo uważam, że tej serii inaczej się nie da zrecenzować. I choć książki przeznaczone są dla młodszego odbiorcy, to przyznam się Wam, że osobiście chętnie sięgam po takie pozycje od czasu do czasu. Trochę z racji tego, że lubię wracać do lat dziecięcych, a po trosze dlatego iż kiedyś sama z pewnością będę mieć własne dzieci i jeśli złapią bakcyla czytelniczego, to chciałabym im zaproponować od siebie jakieś książki. A zatem, dziś zabieram Was do krainy Erdas, gdzie królują Zwierzoduchy oraz Wielkie Bestie. :)

Kiedy Wydawnictwo Wilga zaproponowało mi zrecenzowanie poniższych pozycji, miałam w sobie pewną dozę zawahania. Co innego kiedy czyta się książki choć lekko zahaczające o nasz wiek, a co innego sięganie po pozycje typowo dla młodszego czytelnika. Mimo wszystko postanowiłam spróbować swoich sił. "Spirit Animals" jest dość specyficznym rodzajem serii, którą albo się pokocha od pierwszego tomiska, albo wręcz przeciwnie. Cała historia opiera się na grupie dzieciaków, które muszą uratować Erdas przed tajemniczymi siłami, skrywającymi się w mrokach. Każdy z dzieciaków ma swojego zwierzoducha, z którymi łączy ich specjalna więź. Niestety, więź ta stoi pod znakiem zapytania, ze względu na szalejące po świecie złe moce. Mimo wszystko Conor, Abeke, Meilin i Rollan, którzy należą do Zielonych Płaszczy, chcą z mroczną siłą walczyć i ją pokonać. Rozdzielają się i razem ze zwierzakami podróżują po Erdas próbując znaleźć sojuszników, którzy pomogą im uratować świat...



Gdy te trzy książeczki do mnie przyszły, byłam ogromnie zaskoczona jakością wydania. Nie dość, że w mojej ukochanej twardej oprawie, do tego dość spora czcionka - w żadnym wypadku niemęcząca czytelnika, to jeszcze na dodatek okładki są tak piękne, że aż otworzyłam usta z wrażenia. Jakość wydania niewątpliwie robi ogromne wrażenie i z pewnością może się spodobać dzieciakom sięgającym po te pozycje.

Co ważne "Spirit Animals" jest ciekawym projektem, w którym każda książka została stworzona przez innego autora. Można odczuć delikatne różnice w stylu pisania, jednak w bardzo umiejętny sposób autorzy potrafili wnieść do każdego z tomu coś od siebie, trzymając się przy tym głównego wątku. Zaskakujące było również to, że nie było błędów logicznych pomiędzy tomami, a przynajmniej niczego takiego się nie doszukałam. Potrafilibyście po kimś pisać powieść i ich dalsze losy? Ja raczej niekoniecznie :)

Spirit Animals. Upadek Bestii. Nieśmiertelni Strażnicy. 

Czyli innymi słowy tom I. Pozycja ta w ogóle mnie nie porwała i jeśli mam być szczera, gdyby nie fakt, iż miałam od wydawnictwa dwa kolejne tomy, możliwe, że nie zabrałabym się do czytania dalszych losów bohaterów. Kompletnie mi nie podszedł styl pisania Eliota Schrefera. Był momentami dość ciężki, akcja ślimaczyła się, dłużyła i nie potrafiłam się "wkręcić" w tę pozycję. Możliwe, że miał na to wpływ fakt, iż tak naprawdę "Spirit Animals. Upadek Bestii" jest jakby dalszą częścią cyklu o zwierzoduchach i jeśli wcześniej nie znaliśmy losów młodych bohaterów, to teraz zostajemy wrzuceni na głęboką wodę. I właśnie tak się czułam. Nie bardzo mogłam się odnaleźć w relacjach panujących pomiędzy bohaterami, jak i wydarzenia z początku się po prostu "nie kleiły", przez co swoboda czytania była dość ograniczona. Oceniałam ten tom na 7/10 i niewiele myśląc zabrałam się za drugi tom z serii.

Spirit Animals. Upadek Bestii. Spalona Ziemia.

Drugi tom został napisany przez Victorię Schwab, której styl pisania był jakby bardziej przyjazny czytelnikowi. Akcja nadal momentami się ślimaczyła, ale w tym tomie zrozumiałam dlaczego tak właśnie musi być - jest prowadzona w dwóch światach, pod ziemią i na ziemi, przez co urywając w najciekawszych momentach czytelnik jest niejako zmuszany do dalszego wertowania stronic powieści. Ale żeby nie było. To zmuszanie jest bardzo przyjemnym aspektem :)
Pamiętając wydarzenia z pierwszej części, szybciej udało mi się wejść w świat Erdas. Relacje pomiędzy bohaterami zaczęły się zazębiać i zaczęłam dostrzegać pewnego rodzaju sympatie między postaciami. W tej części bardzo polubiłam Rollana, a także Conora. Walka młodych bohaterów nie tylko ze złem, ale również z wewnętrznymi problemami, bardzo mnie ujęła. W dodatku tę książkę delikatnie skradła postać złego Zerifa, choć pojawiał się dość epizodycznie, który po ostrej walce skradał dzieciakom zwierzoduchy. Bardzo podobało mi się jak ten bohater został wyraziście nakreślony. Nie ma wątpliwości, kto w powieści jest złem wcielonym i z czym/kim przyszło walczyć młodym bohaterom. Moja ocena tej części to zdecydowane 9/10.
"Nie ma w życiu łatwych dróg, ale nie ma też i trudnych. Są tylko te, które wybieramy, i miejsca, do których one prowadzą."

Spirit Animals. Upadek Bestii. Powrót.

I dochodzimy do ostatniej książki, którą otrzymałam od Wydawnictwa Wilga. Trzeci tom, od którego w zasadzie nie potrafiłam się oderwać. Narracja jak i prowadzona akcja pozostaje bez zmian, czyli w dalszym ciągu skaczemy pomiędzy wydarzeniami pod ziemią jak i na powierzchni. Styl pisania Variana Johnsona jest bardzo dobry, przyjemny, nie męczy. Zachęcał wręcz do zagłębiania się w dalsze losy bohaterów.
"Nie rozmiar kamienia rzuconego do stawu decyduje o wpływie, jaki wywrzemy na świat, lecz wywołane przezeń na powierzchni fale."
Bardzo podobało mi się to minimalne napięcie wprowadzone przez autora. Wszystko zaczyna się sypać - Zerif ma co raz więcej sprzymierzeńców, a same więzi ze zwierzoduchami/bestiami i ich właścicielami zaczynają się osłabiać, no i do gry wchodzą Czerwone Płaszcze.
Ta część sprawiła, że przeczytałam ją w dwie godziny, wręcz pochłaniałam stronę za stroną i byłam ogromnie zawiedziona, że... to już właściwie jest koniec. Że teraz pozostaje czekać na kolejny tom.
"Pytanie przecież nie rani, lecz zadający je musi przygotować się na wysłuchanie każdej odpowiedzi, jakakolwiek by ona nie była."
Ocena tego ostatniego tomu to również 9/10 bez dwóch zdań. Świetnie napisana, dobrze utrzymany klimat i aż chce się więcej.

Podsumowując...

"Spirit Animals. Upadek Bestii" to niewątpliwie interesująca seria, choć mi z początku odbiła się czkawką, to z kolei pod koniec żałowałam, że nie mam następnego tomu :) Mogłabym określić, iż jest to swoiste połączenie Pokemonów z Władcą Pierścienia, w najlepszym i najbardziej pozytywnym aspekcie. Postacie zwierząt są aż nazbyt ludzkie, a więź jaka się tworzy między nimi, a dzieciakami sprawia, iż mi samej zachciało się posiadać zwierzaka.
Póki co, cała trylogia jest z gatunku tych, od których ciężko się oderwać i czytelnik pragnie się dowiedzieć, co wydarzy się na następnych stronach, w kolejnych rozdziałach, gdzie postacie dotrą i jakie spotkają ich kolejne przygody. Zdecydowanie serię polecam fanom fantastyki. Nie tylko tym najmłodszym, ale również i dorośli znajdą w tych książkach coś dla siebie :)
Polecam!

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.