#68 Życie na podglądzie | Len Vlahos


Autor: Len Vlahos
Tytuł: "Życie na podglądzie"
Gatunek: obyczaj
Rok wydania: 2017
Wydawnictwo: Media Rodzina
Ilość stron: 341

Cześć kochani,
tak jak prawie w każdy poniedziałek przychodzę do Was z recenzją książki. Tym razem jest to pozycja z booktouru, w którym postanowiłam wziąć udział u Agnieszki z @magical_reading - jeśli nie znacie, to gorąco zachęcam do pogłębienia wiedzy w tym zakresie :) A tymczasem zapraszam do przeczytania mojej opinii na temat samej książki.


"Z płaczem jest jak z ziewaniem - kiedy jedna osoba zaczyna, to zaraża nim innych."

Troszkę o treści...

Życie Jareda Stone jak i jego rodziny w pewnym momencie staje na krawędzi. Gdy mężczyzna dowiaduje się, że choruje na śmiertelny nowotwór, myśli jedynie o tym, jak zabezpieczyć rodzinę, którą kocha. Aby tego dokonać, postanawia zaprzedać swoje życie na... eBayu! Jednak nikt nie jest w stanie przewidzieć następstw tego czynu.

Moja opinia...

Z autorem powieści, Lenem Vlahosem, mam styczność tak naprawdę pierwszy raz i nie ukrywam, była to styczność bardzo przyjemna. Ma on nadspodziewaną lekkość pióra, która sprawia, że tekst czytany, choć niewątpliwe traktujący o dość trudnej tematyce jaką jest choroba, sprawia, że połykamy strona za stroną w zawrotnym tempie. Narracja w "Życiu na podglądzie" była trzecioosobowa, choć w pewnym sensie dość specyficzna. Wielokrotnie odnosiłam wrażenie, jakbym to ja - czytelnik, podglądała rodzinkę stojąc gdzieś z boku. Narrator wielokrotnie sprawiał wrażenie takiego poczciwego dziadka, który opowiadałby swoim wnukom ciekawą historię.


Akcja w książce jest wciągająca, a wydarzenia spójne i dopracowane. Nie zauważyłam większych błędów logicznych, choć o samej chorobie nowotworowej za dużo nie mogę się wypowiedzieć.

"Guzy już tak mają: pożerają wspomnienia swojego żywiciela, dopóki oboje - żywiciel i guz - nie przestaną istnieć."

Bardzo podobała mi się postać gleja - glejaka mózgu, który dostał cech ludzkich i niejako zanimizowany. Był to jeden z ciekawszych zabiegów w całej pozycji, dość niespotykany. W pewnym sensie zżyłam się z glejem, choć mam świadomość, że może to zabrzmieć dość dziwacznie.


W książce niewątpliwie można zaleźć bardzo ciekawych bohaterów - dobrze nakreślonych, charakterystycznych. Większość błędów w ich postępowaniu(mam tu na myśli szczególnie siostry) można zwalić na karb młodego wieku bądź ukazania pomiędzy nimi cech przeciwstawnych.

"Kiedy prawdziwe życie traktuje cię jak śmiecia, to dlaczego nie miałbyś poszukać sobie miejsca pozbawionego uprzedzeń, krytyki i okrucieństwa?"

Z kolei sama postać Jareda bardzo ujęła mnie, że mimo choroby i myśli o czekającej go śmierci, był w stanie wykrzesać z siebie ostatnie pokłady siły, aby walczyć o byt rodziny. Poza tym w bardzo ciekawy sposób autor ukazał ten etap życia mężczyzny, gdzie Glej powoli zaczynał siać spustoszenie w mózgu.

"Miłość może sprawić, że miękną nam kolana i czujemy się wewnętrznie rozedrgani, ale kiedy trzeba, potrafi nas wzmocnić, dać nam wielką siłę."

Kolejnym bardzo interesującym aspektem, na który zwróciłam uwagę, były to relacje między rodziną pod koniec życia Jareda. Szczególnie córki walczące o to, aby wszyscy i dali im spokój. Z jeden strony był on dość absurdalny, natomiast z drugiej odkryłam w tym wątku mnóstwo cierpienia i smutku. Możliwe, że gdyby nie ta walka dziewcząt o spokój, w zasadzie o ich rodzinę oraz o to, aby przeżyć ostatnie chwile z ojcem bez rozproszenia, tak naprawdę smutek oraz żal mógłby je dotknąć żywego. Kto wie, jakby zareagowała rodzina, gdyby nie miała bodźców zewnętrznych, dzięki którym gdzieś ta choroba ojca została odstawiona na bok?


Moja ocena...

Podsumowując, nie jest to powieść jednolita, przewidywalna. Od początku warto się nastawić na lekki styl okraszony wciągającą, wielowątkową akcją, która zaskakuje z każdym rozdziałem. Do tego należy dorzucić odrobinę absurdalnego humoru i w zasadzie mamy całą powieść Lena Vlahosa "Życie na poglądzie". Moja ocena tej powieście, to zdecydowanie 9/10. Serdecznie Wam ją polecam! Przeczytajcie koniecznie :)

"Bóg dał nam rozum i serce po to, żebyśmy sami umieli rozwiązywać swoje problemy."

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.