#72 Gdybym jej uwierzył | K. Kloc - Muniak



Autor: Klaudia Kloc - Muniak
Tytuł: "Gdybym jej uwierzył"
Gatunek: thriller
Rok wydania: 2017
Wydawnictwo: Novae Res
Ilość stron: 296

Cześć kochani,
dziś przychodzę do Was z kolejnym debiutem literackim - tym razem naszej koleżanki z bookstagrama, a mianowicie @klaudia_kloc_muniak Zapraszam do czytania :)

"Sukces ma zawsze dwie strony. Tę jasną, przynoszącą chwałę, i tę mroczną, złożoną ze strat i poświęceń."


Krótko o treści...

Młoda pani biotechnolog - Julia Przybysz - porzuca poukładane życie w Katowicach, aby przenieść się do cichej i spokojnej wioski, gdzie swoją siedzibę ma BioSteam - prężna firma na Podkarpaciu. Dziewczyna odkrywa, że pod przykrywką badań i ideologii, firma ta prowadzi nielegalne eksperymenty, aż pewnego dnia... ginie w niejasnych okolicznościach, a w sprawę zostaje zaangażowany jej były chłopak Kamil Kosowski. Czy dziewczyna odnajdzie się w gąszczu niejasnych wydarzeń?


Moja opinia...

Kiedy tylko zobaczyłam w zapowiedziach wydawniczych, że wydawnictwo Novae Res ma zamiar wydać debiutancką powieść Klaudii, niewiele myśląc od razu zgłosiłam swoją chęć. Po kilku drobnych perturbacjach, w końcu się udało - książka trafiła w moje ręce i od razu wzięłam się za czytanie.

Narracja w powieści "gdybym jej uwierzył" jest trzecioosobowa, co też bardzo często wpływa na trudność w odbiorze. W tym przypadku Klaudia zaskakuje lekkością stylu pisania. Podczas czytania pochłaniałam stronę za stroną, chcąc dowiedzieć się jak zakończą się losy Julki i Kamila. Przez to, że w pewnym momencie wątek Julki zostaje przecięty jak pępowina u noworodka, ciekawość czytelnika jest jeszcze bardziej spotęgowana.
Klaudia stworzyła świetną narracyjnie powieść, która ma swój początek, rozwinięcie i moment kulminacyjny. Akcja dzieje się w kilku miejscach, co zawsze jest zaznaczone przed podrozdziałem - choć z początku można się pogubić, z czasem ułatwia to czytanie. Dodatkowo ma u mnie wielgachnego plusa za niesztampowe zakończenie, dla którego z pewnością warto przeczytać i dotrwać do tego momentu, ponieważ jest to niewątpliwie jedna z nielicznych książek, która wzbudza takie emocje!



Julię Przybysz, z początku nie trudno polubić. Sympatyczna, czasem lekko wulgarna, ale mająca swoje zdanie, dziewczyna z przebłyskiem geniuszu, nie mająca problemu z myśleniem logicznym i ambicjonalna. I z pewnością ta ambicja po pewnym czasie ją gubi...
Kiedy z początku bohaterka wydawała się całkiem ciekawa, to w drugiej połowie powieści jej zachowanie lekko mnie drażniło. Szczególnie jeśli skonfrontujemy ją z jej byłym chłopakiem Kamilem, dla którego niewątpliwie związek się jeszcze nie skończył. A przynajmniej miał nadzieję, że może jeszcze się zejdą. Postać Kamila bardzo mi się spodobała. Z roli drugoplanowej, stanął na pierwszym planie, spychając niejako Julkę z podium. Jego walka i charakter bardzo mnie ujęły i pragnęłam, aby udało mu się znaleźć dziewczynę oraz żeby wszystko skończyło się po jego myśli...
Jedna rzecz jaka nie do końca przypadła mi do gustu to w pewnym sensie naiwność głównej bohaterki - Julki albo ja za dużo naczytałam się i naoglądałam thrillerów. Zbytnie zaufanie protegowanym nie zawsze wychodzi na dobre :)



W książce "gdybym jej uwierzył" bardzo podobały mi się stworzone przez autorkę zagadki, tajemnice, intrygi, które wciągają czytelnika od pierwszych stron. Przez dość trudną dla laika terminologię biologiczno - chemiczną, książka ma swój oryginalny charakter i dzięki takim "smaczkom" jest doprowadzona do perfekcji.
Świat policji, firmy biochemicznej czy nawet mieszkanka na wsi. Wszystko zostało w realny i cudowny sposób przedstawione bez nuty udawania. 

Moja ocena...


Ocena nie może być niższa niż 8/10. Książka trzyma w napięciu, ma swój osobliwy charakter i wbijające w fotel zakończenie. Serdecznie polecam każdemu - nie tylko fanom thrillerów!

Serdecznie dziękuję za możliwość przeczytania Wydawnictwu Novae Res.



Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.