#75 Dwór mgieł i furii | Sarah J. Maas


Autor: Sarah J. Maas
Tytuł: "Dwór mgieł i furii"
Gatunek: fantastyka
Rok wydania: 2017
Wydawnictwo: Uroboros
Ilość stron: 768


Cześć kochani,
dziś wracamy wspólnie do fantastyki. Jeśli nie czytaliście mojej opinii na temat pierwszego tomu, to gorąco zachęcam. Natomiast dziś na tapetę mojej weny opiniotwórczej ląduje "Dwór mgieł i furii" Sary J. Maas. Czy ten tom spodobał mi się bardziej od pierwszej części? Zaraz się przekonacie.


"Są różne rodzaje ciemności [...] Jest ciemność, która przeraża; ciemność, która koi; ciemność, która daje odpoczynek. [...] Jest ciemność kochanków i ciemność skrytobójców. Staje się tym, czym jej nosiciel chce, żeby się stała; czym potrzebuje, żeby się stała. Sama z siebie nie jest ani zła, ani dobra."

Trochę o treści...

Po ocaleniu krainy Prythianu, Feyra rozpoczyna przygotowania do ślubu z ukochanym Tamlinem. Jednak w głębi serca czuje, że nie nadaje się do partnerki życiowej Księcia Dworu Wiosny. W snach ciągle powracają do niej wspomnienia spod góry, które nie dają jej się wyspać. W tle spokojnego życia czai się widmo wojny. Tamlin chcąc zadbać o bezpieczeństwo Feyry, zamyka ją w dworze, nie pozwalając się z niego wydostać. W pewnym momencie o spłatę umowy dopomina się największy wróg Tamlina - Książę Dworu Nocy, Rhysand. Czy Feyra będzie potrafiła zdobyć się na zaufanie odpowiedniemu Księciu?


Moja opinia...

Sarah J. Maas przyzwyczaiła mnie już do tego, że pod względem budowy książki wyglądają dość schematycznie. Przez całą pozycję nic większego się nie dzieje, a pod koniec uderza z petardą, po której musisz sięgnąć po kolejny tom danej serii. Tak samo jest z drugą częścią dworów. Po "Dworze cierni i róż" czułam ogromny niedosyt, tyle spraw i wydarzeń było niepozamykanych, że chcąc nie chcąc musiałam po tygodniu odchorowania pierwszej części sięgnąć po "Dwór mgieł i furii".

Styl pisania Sary pozostał bez zmian, choć wydaje mi się, że lekko ewoluował w lepszym kierunku, ale również zdarzały się momenty nudy - czyli tworzenie bezcelowej treści, szczególnie przy przeżyciach wewnętrznych głównej bohaterki. I tak jak w poprzedniej mamy również narrację pierwszoosobową. Ma ona swoje plusy i minusy, ale autorka trzyma poziom stylistyczny, do którego przyzwyczaiła nas z pierwszego tomu.


"Dwór mgieł i furii" można by było, z przymrużeniem oka, podzielić na dwie części. Kiedy to czytelnik nie może się doczekać aż główni bohaterzy - Rhysand i Feyra - w końcu poczują do siebie miętę i wszystko wyjaśnią, oraz część po tym zdarzeniu. W pierwszej czuć iskry czerwoności, emocji, napięcia, namiętności, w drugiej zaś zrobiło się mdląco słodko, aż nie dało się tego czytać.

"Kiedy spędzasz tak wiele czasu uwięziony w ciemności, odkrywasz, że ciemność zaczyna patrzeć na ciebie."

Spodobało mi się, że Sarah J. Maas wprowadziła Feyrę całkiem odmienioną po zdarzeniach pod Górą. Z początku autentycznie ją polubiłam. Wydała się silniejsza, bardziej stabilna emocjonalnie i nagle bam. Pojawia się Rhys, który wprowadza zamęt w młodej główce Feyry. W zasadzie się nie dziwię, bo wielu czytelniczkom również się to udzieliło :)
Rhys jest postacią nieszablonową, która skrada serca. Niby z jednej strony postrzegany jako zło wcielone, z drugiej kochany przez swoich podwładnych. I komu tu wierzyć? Nie dziwię się, że z początku Feyra sceptycznie do niego podchodziła - szczególnie zagrywki Tamlina mnie denerwowały. Również i Lucien w moich oczach wiele stracił - a tak go lubiłam w pierwszym tomie :(
Jednak bardzo fajny zabiegiem i elementem ratującym ten tom było wprowadzenie mnóstwa nowych postaci, które od pierwszych stron polubiłam. Azriel i Kasjan to moi ulubieńcy z tej pozycji. Wspomnieć należy jeszcze Mor i Amrenę i mamy wspaniałą, kochającą się rodzinkę ;)

Postaci, postaciami... Ale autorka w ciekawy sposób rozwiązała otrzymane dary od pozostałych Książąt w ciele Feyry. Może momentami odkrywanie ich było męczące i dość dziecinne, to jednak mimo wszystko podobała mi się forma dochodzenia do tego aspektu.


Ostatnia rzecz na plus, to oczywiście świat przedstawiony. Bardzo podobało mi się skakanie do innych dworów. Możliwość poznania innych książąt i wchłonięcia nawet najdrobniejszego elementu z krainy Prythianu. Jest to taki świat, w którym mogłabym zamieszkać. A już szczególnie Velaris - idealne miasto, o które dba Rhys. Podobał mi się również kontrast jaki autorka nakreśliła pomiędzy Dworem Nocy a Dworem Wiosny. Te dwa dwory trochę odzwierciedlały samych władających. Szczególnie Dwór Nocy i Rhys to w zasadzie jest jedność. Cechy z dworu i samej postaci odzwierciedlają się oraz ukazują to, jacy są. Z zewnętrznej powierzchowności można dostrzec jedynie mur ciemności, pomroczności, ale tak na prawdę wnętrze jest piękne do tego stopnia, że można się zachwycać i zostać oczarowanym :)

"Prawda jest niebezpieczna. Prawda jest wolnością. Prawda potrafi łamać, naprawiać i spajać."

Moja ocena...

Uważam, że drugi tom serii o dworach był zdecydowanie lepszy od pierwszego, który mnie wynudził. W "Dworze mgieł i furii" jeśli akcja była nużąca to nadrabiały ją postaci oraz emocje pomiędzy Rhysem i Feyrą. Czy polecam? Zdecydowanie. Każdy fan fantastyki znajdzie tu coś dla siebie. Moim zdaniem pozycja ta zasługuje na ocenę 8/10, bo oczekuję że ostatni tom wbije mnie w fotel :)

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.