#78 Gwiazdy nad October Bend | G. Millard


Autor: Glenda Millard
Tytuł: "Gwiazdy nad October Bend"
Gatunek: młodzieżowa
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo: Dreams
Ilość stron: 252

Cześć kochani,
dziś przychodzę do Was z książką z mojej własnej biblioteczki, zakupionej kilka miesięcy temu, a która to chodziła za mną od jakiegoś czasu. Nigdy nie miałam styczności z twórczością Glendy Millard i byłam ciekawa pozycji, która zachęca swoją przepiękną okładką. To zaczynamy :)


"są ludzie, którzy potrafią zmusić cię do powiedzenia rzeczy, których nie chcesz."

Krótko o treści...

Alice pragnie być taka jak inne dziewczyny w jej wieku. Chodzić do szkoły, przeżywać pierwsze miłostki. Pozostaje jej jednak tylko pisanie wierszy i podziwianie świata z perspektywy chorej osoby. Natomiast pewnego dnia, podczas jednej z przebieżki biegowej, Manny dostrzega z oddali siedzącą na dachu Alice. Zanim dobiega dziewczyny już nie ma. Pozostaje po niej jedynie napisany list. Manny jest pewny, że autorką jest nieznajoma dziewczyna, którą pragnie poznać...
"czasem nie wszystkie rzeczy są idealne, ale to nie oznacza, że nie mogą być jednocześnie piękne. nawet złamane rzeczy."

Moja opinia...

Książka ta pod względem technicznym to jedno wielkie nieporozumienie. Brak wielkich liter. Zdania tworzone bez ładu i składu. Czasem używane wręcz pojedyncze słowa. Nie mogłam przez długi okres wkręcić się w treść, ponieważ ta specyficzna forma bardzo mnie drażniła. Miałam nawet momenty odrzucić tę pozycję z powrotem na półkę, ale z racji mojego dość upartego charakteru dobrnęłam do końca historii zawartej w książce.


Pozycja ta jest niezwykle poetycka, co niekoniecznie do mnie przemawia, ponieważ jako tako za tym gatunkiem literackim nie przepadam. Jest w niej dużo niedopowiedzeń, urwań i wierszy głównej bohaterki.
Choć przyznaję, że z czasem zawiązuje się nam jako taka treść. Zarówno Manny jak i Alice, to osoby z problemami, które prowadzą narrację w książce. Manny'ego polubiłam od pierwszych stron jak się pojawił. Ciekawa postać, mająca swoją specyficzną, wręcz traumatyczną historię, ale za to bardzo urzekająca. Alice mniej mi się podobała. Jakoś nie mogłam się do niej przekonać. Zdecydowanie dziewczyna mają swój świat, trochę odcięta od rzeczywistości, co było niejednokrotnie przykre. 

"zawsze jest ktoś, kto myśli, że nie jesteśmy wystarczająco dobrzy."

"Gwiazdy nad Oktober Bend" to przede wszystkim książka o zaufaniu, łamaniu barier oraz uporaniu się z przeszłością. To próba skonfrontowania ze sobą teraźniejszości z przeszłością. Każdy z bohaterów w pewnym sensie wpływa na wydarzenia dziejące się w książce i to jest bardzo fajne. Nie ma tu postaci pustych, bezbarwnych, które pojawiłyby się dla zapchania dziury. 

Z pewnością powieść przyciąga do siebie swoją przecudowną okładką, która wręcz urzeka stylistyką oraz stworzoną kompozycją. Ja się w niej zakochałam i nie ukrywam, że głównie ze względu na nią skusiłam się i przeczytałam "Gwiazdy nad Oktober Bend"



Co mi się nie spodobało to opis z tyłu, który sugerowałby, iż książkę można zaliczyć do young adult. Treść kompletnie tego nie odzwierciedla. A może ja zbyt dosłownie wzięłam do siebie wydarzenia się w niej dziejące, nie widząc "magii" i sentymentalnego bełkotu, który do mnie nie przemówił?

Moja ocena...

"Gwiazdy nad Oktober Bend" Glendy Millard z pewnością nie trafią na listę ulubionych książek przeczytanych w tym roku. Dla mnie było za dużo treści w treści, niekoniecznie korzystnie wpływającej na końcowy oddźwięk. Jak dla mnie jej ocena może być co najwyżej 5/10

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.