#89 Dziewczyna ze złotej klatki | A. Szafrańska


Autor: Anna Szafrańska
Tytuł: "Dziewczyna ze złotej klatki"
Gatunek: new adult
Rok wydania: 2017
Wydawnictwo: Novae Res
Ilość stron: 407

Cześć kochani,
dziś chciałabym się z Wami podzielić opinią na temat książki, na którą czaiłam się od jakiegoś czasu. Do jej przeczytania bardzo zachęcił mnie opis z tyłu okładki oraz fakt, że dawno nie czytałam nic z tego gatunku. A zatem do dzieła :)

Krótko o treści...

Amelia Raczyńska ma wszystko o czym tylko pomyśli i co można kupić. Cena? Oddanie swojego życia w ręce rodziców, którzy zaplanowali już jej całe życie oraz przyszłego męża. Całe jej życie kręci się w okół pieniędzy i układów. Postanawia zawrzeć układ i w końcu być choć przez chwilę normalną nastolatką. Jednak w pewnym momencie dziewczyna gubi się w kłamstwach i mają miejsce niespodziewane wydarzenia, z których może nie wyjść cało...


Moja opinia...

Wiem, że Anna Szafrańska lubuje się w gatunku new adult, co daje się wyczuć w jej najnowszej powieści już od pierwszych stron "Dziewczyny ze złotej klatki". Styl pisania jest lekki, przyjemny, wręcz miło się czyta, a kolejne rozdziały pochłaniane są z zawrotną prędkością, ale... Nie wiem dlaczego, jednak strasznie były drażniące wulgaryzmy w momentach, w których w zasadzie nie uważam, aby były potrzebne.


Całą powieść można by było podzielić na dwie części - pierwsza, która nie wnosi nic do treści oraz druga - gdzie zaczyna się właściwa akcja. Z początku poznajemy główną bohaterkę i jej styl życia, jednakże mam wrażenie jakby autorkę momentami nieźle poniosły wodze fantazji(choć mogę się mylić, bo nigdy nie byłam obrzydliwie bogata). Druga część jest natomiast zdecydowanie ciekawsza i można było w końcu poczuć z niektórymi postaciami nić zrozumienia oraz przywiązania.

Narracja w książce jest płynna, utrzymana w formie pierwszoosobowej - pod koniec prowadzona z dwóch perspektyw. Podobało mi się, że akcja jest zmienna i mogliśmy dzięki autorce odrobinę zwiedzić okolice Gdańska. Osobiście lubię takie zabiegi wprowadzane przez autorów książek.

Z pewnością nie każdy w "Dziewczynie ze złotej klatki" się odnajdzie. Domniemam, że była ona pisana z myślą o młodszym czytelniku, choć możliwe, że znajdą się też starsze wiekowo osoby, które spojrzą mniej krytycznym okiem na treść. Sama fabuła była momentami dość naiwna, żeby nie napisać śmieszna. Po przeczytaniu całości odniosłam wrażenie, jakby autorka chciała za dużo wątków i motywów wpleść w jedną pozycję. Znajdziemy tu bowiem problemy na tle różnicy wieku, oczekiwań rodziców, udawanej miłości, kłamstw, intryg, ale też i motyw zemsty czy porwania. Taki troszkę misz - masz, dla każdego coś miłego.



Bardzo mocnym akcentem w tej książce są postaci poboczne - jak kucharka czy szofer Amelii oraz Robert wraz z jego rodziną. Byli to bohaterzy ciekawi i na swój sposób interesujący, posiadający jakąś historię, która wpływała na to, jakimi byli obecnie osobami.
Niestety do tych słabszych postaci uważam główną bohaterkę - Amelię oraz jej rodzinę. Rozumiem poniekąd zabieg jaki zastosowała autorka - zasadę kontrastu, jednakże kiedy dziewczyna jeszcze z początku się broniła, to pod koniec straciła w moich oczach. Co więcej... Uważam, że postać Amelii była tak na prawdę płytka: dziewczyna z bogatego domu, gdzie rządził od zawsze pieniądz. Wszyscy za nią wszystko robili i ustalali, więc nie ma się co dziwić, iż w pewnym momencie nawet i jej małżeństwo zostało zaplanowane... Dziwiło mnie, że Amelia nie potrafiła się przeciwstawić woli rodziców i powiedzieć co myśli. Bała się, że wszystkie drogie dodatki i sukienki się skończą? Patrząc z boku, tylko to ją wzbraniało przed drastycznymi krokami. No i oczywiście młody wiek.

"Prawo wyboru to w dzisiejszych czasach niemal towar deficytowy. Każdy od nas czegoś wymaga, stara się nas wprowadzić na obraną przez kogoś ścieżkę, wymagając rzeczy niemożliwych."

Bardzo pozytywnie zaskoczyły mnie za to dosadne opisy i dość mocne sceny pod sam koniec powieści. Szczególnie to, w jaki sposób autorka opisywała tortury psychiczne oraz fizyczne. Było to bardzo niespodziewane.

Kolejnym miłym zaskoczeniem były cytaty z różnych książek przed każdym z rozdziałów w pewnym stopniu nawiązującymi do treści jakiej możemy się spodziewać. Lubię, gdy autorzy dodają od siebie pierwiastek kreatywności pod tym względem. Można między innymi zauważyć jaki gust czytelniczy ma dany pisarz.


Moja ocena...


Nie napiszę, że "Dziewczyna ze złotej klatki" była zła, bo taka nie była, ale kilka wątków spokojnie można by wyrzucić. Jednakże gdy patrzę na całość, książka z pewnością znajdzie swoich odbiorców i może się niejednej osobie spodobać. Dla mnie była okej, ale liczyłam po cichu na coś lepszego. Moja ocena? 7/10.

A za możliwość przeczytania, chciałabym podziękować Wydawnictwu Novae Res.



Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.