#96 "Żółwie aż do końca" | J. Green


Autor: John Green
Tytuł: "Żółwie aż do końca"
Gatunek: młodzieżówka
Rok wydania: 2017
Wydawnictwo: Bukowy Las
Ilość stron: 312




Cześć kochani,

z pewnością kojarzycie Johna Greena ("Gwiazd naszych wina" coś Wam z pewnością mówi?). Odkąd pojawiła się na polskim rynku jego najnowsza książka pod dość intrygującym tytułem "Żółwie aż do końca" powiedziałam sobie w duchu, że koniecznie chciałabym ją przeczytać z racji tego, że do Green mam słabość. Uwielbiam zarówno styl autora, jak i problemy poruszane czy historie nakreślane w jego pozycjach. A zatem do dzieła :)

"Można by sądzić, że rozwiązywanie zagadek daje poczucie dopełnienia. Że domknięcie pętli uspokoi i pokrzepi twój umysł. Ale tak nie jest. Prawda zawsze rozczarowuje."


Krótko o treści...

Z dnia na dzień znika miliarder Russell Picket, za którym ciągnie się śledztwo, a przy okazji za jakąkolwiek informację o jego miejscu pobytu przeznaczono sporą sumkę pieniędzy. Aza wraz z przyjaciółką postanawiają odnaleźć pana Picketa. Wspólnie docierają do jego syna - Davisa, którego Aza poznała kiedyś na letnim obozie. Dziewczyna stara się być dobrą córką, dobrą przyjaciółką, dobrą uczennicą, jednocześnie zmagając się z obezwładniającymi lękami i dręczącymi myślami, których spirala coraz bardziej się zacieśnia.

"Problem ze spiralą myślową jest taki, że kiedy ruszasz nią do wewnątrz, nigdy się nie kończy - po prostu zacieśnia się w nieskończoność."

Moja opinia...

Johna Greena pewnie większość z czytelników zna albo chociaż kojarzy jego nazwisko. Ja się z nim spotykam nie pierwszy raz, bowiem uwielbiam jego twórczość - czytałam już kilka książek i z pewnością je sobie odświeżę, aby i tu zrecenzować :)

"Odsłanianie swoich słabości to proszenie się o przykrość."

Autor ma niespotykanie lekki styl pisania i prowadzenia narracji o tematach trudnych i dosadnych - właśnie za to go cenię. Choć tematyka w "Żółwiach..." jest bardziej subtelna i o wątkach o zaburzeniach psychicznych nie zawsze dobrze się czyta, to tutaj autor w cudowny sposób ukazał i zaznaczył kilka problemów. Trudną tematykę opatrzył dawką humoru i pozytywnych emocji. Próbował w najlepszy sposób ,jaki tylko potrafił oddać specyficzny klimat miasteczka, jak i charakter głównej bohaterki, który nie zawsze należał do najłatwiejszych.



Młodość ma to do siebie, że nie zawsze ludzie dorastający są w stanie sobie pomóc czy niebyt sobie radzą w trakcie rozmów o emocjach. Zwłaszcza młodzi ludzie, którzy mimo wszystko mają mnóstwo własnych lęków. Bardzo mnie martwi fakt, że wiele osób czytających książkę "Żółwie aż do końca" dało bardzo negatywną opinię, pisząc że właściwie pozycja jest o niczym. Zatem tym osobom proponuję, aby ponownie ją przeczytali, bo nie motyw śledztwa był tym, na czym autor starał się skupić. Moim zdaniem tematem i wątkiem głównym stanowiły psychozy oraz problemy emocjonalne głównej bohaterki, z którymi musiała sobie radzić na swój własny sposób. Ale także jest próbą poradzenia sobie ze stratą najbliższych, opuszczeniem, samotnością. Autor nie ocenia żadnych zachowań, nie neguje. Raczej daje nadzieję, że należy rozmawiać i próbować znaleźć rozwiązanie.

W głównej bohaterce - Azie Holmes - znalazłam mnóstwo odzwierciedleń i wspomnień z czasów szkolnych, gdy byłam w jej wieku. Było to dla mnie bardzo zaskakujące doświadczenie.
Bohaterka ma niewątpliwie mnóstwo zaburzeń psychicznych, które rzutują na jej codzienność, w pewnym sensie niszczą przyjaźń, czy nawet relacje z ludźmi, którym zależy na jej dobru. Podobało mi się to, że Green w zasadzie nie postawił Azy na pastwę losu. Stworzył postaci Daivisa i Daisy. Oboje stoją jakby z boku. Mają swoje problemy, o których nie chcą rozmawiać. Albo raczej mówią, ale główna bohaterka nie do końca ich słyszy. Można odnieść wrażenie, że przez jej problemy psychiczne, dziewczyna nie widzi nic poza czubkiem własnego nosa i jest wręcz egoistką wykorzystującą najbliższych. Na szczęście dzięki pewnym wydarzeniom, dziewczyna budzi się ze swojej bańki emocjonalnej. Bardzo podobała mi się jej przemiana, bowiem daje nadzieję, że tak na prawdę z każdej sytuacji jest wyjście. Nawet z tej na pierwszy rzut oka, beznadziejnej i straconej.

"Każdy może na ciebie spojrzeć, lecz spotkanie kogoś, kto widzi ten sam świat co ty, jest zjawiskiem dość rzadkim."

Odnoszę wrażenie, że historia opisana w środku jest bardzo intymna dla autora. W posłowiu sam wspomniał, że miał problemy psychiczne i musiał się z tego powodu leczyć. Dla mnie osobiście to wiele znaczy, kiedy autor oddaje cząstkę siebie do powieści i się uzewnętrznia.


Moja ocena...

Dla mnie ta historia stanowiła nie lada gratkę. Była pasjonująca i wciągająca od pierwszych stron. Dosłownie się w niej zatraciłam. Urzekła mnie główna bohaterka, z którą mam wiele wspólnego, ale i stworzona historia niewiarygodnie prawdziwa, choć nakreślony problem jest w niej nieco subtelny, o którym tak na prawdę mało się mówi. Ocena? 9/10! Przeczytajcie, bo na prawdę warto dać się porwać!

Za egzemplarz chciałabym podziękować Wydawnictwu Bukowy Las :)


Obsługiwane przez usługę Blogger.