O benefitach od wydawnictw parę słów...



Albo jak kto woli o nierównym traktowaniu blogerów/bookstagramerów przez wydawnictwa.


Czy nie zastanawialiście się dlaczego tak się dzieje, że niektóre wydawnictwa różnie traktują osoby recenzujące książki? Czy spotkaliście się kiedykolwiek z taką sytuacją, kiedy to jedna osoba dostawała gadżety do paczki, a inna po prostu "suchą" kopertę z książką? Z pewnością jesteście w stanie odpowiedzieć na oba pytania twierdząco.

Nie od dziś wiadomo, że wydawnictwa mają określoną pulę książek, gadżetów/wypełniaczy przeznaczonych do wypromowania danej pozycji czy też nawet określony budżet i nie mogą wszystkim zapewnić identycznych przesyłek. Niekiedy się kończy "jedynie" na otrzymanej książce. Trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że osoba, która dopiero zaczyna się bawić w opiniowanie przeczytanych pozycji, w najlepszym razie otrzyma dany egzemplarz od wydawnictwa, pracując tym samym nad własną marką czy stylem prowadzenia bloga/instagrama/fb/youtube'a(niepotrzebne skreślić). Jednak, idealnym rozwiązaniem, które nikogo nie potraktowałoby krzywdząco, byłoby albo pakować wszystkim to samo do przesyłek albo nie dawać nic i zapewnić większej ilości osób książki do recenzji.

W tym momencie przypomniało mi się stare porzekadło, ile sam dasz, tyle w zamian otrzymasz. Nie tylko dotyczy nas, recenzentów, ale również Wydawnictw - ich przede wszystkim, bo to czy spodoba się nam dana pozycja, zależą ich zyski czy sprzedać. Staram się tego porzekadła przy współpracach trzymać, daję od siebie jak najwięcej, uwierzcie mi :)

Z moich obserwacji wynika, że wydawnictwa w pewien sposób się bronią przed nowymi osobami, którym zapał do recenzowania może minąć po pół roku. I całkowicie rozumiem to podejście - jest to ryzyko jakie sami podejmują nawiązując nowe współprace z nieznanymi im osobami. Sama otrzymałam kiedyś z tego powodu odmowę, bo byłam nowa w świecie bookstagrama, bo nie miałam określonej liczby obserwujących czy choćby blog sam w sobie za krótko prowadziłam. Trzeba włożyć naprawdę dużo czasu i wykazać się niespotykaną cierpliwością, aby niejako wkraść się w łaski osób decyzyjnych o otrzymaniu danego egzemplarza od wydawnictwa. Choć jak wiadomo wydawnictwo, wydawnictwu nie równe. Jedni współpracują chętniej, z innymi jest nie po drodze...

Mnie troszkę bawi, jak oglądam czy słyszę na instastories od poszczególnych osób, że dostali "jedynie" książkę od wydawnictwa. Choć nie, przepraszam, muszę się zreflektować w tym punkcie. To, że ja na nic nie liczę oprócz książki przy danej współpracy, u kogoś innego może spowodować w pewnym stopniu zawód. Rozumiem wszelkiego rodzaju żale i pretensje. Każda z osób recenzujących wkłada w to, tak na dobrą sprawę, podobną "pracę", czy też serducho i zaangażowanie, więc w sumie dlaczego mniejsze konta mają być poszkodowane z tego tytułu? Dlaczego mają oczekiwać ochłapów w zamian za włożony wysiłek przy promocji książki?
Jednak z drugiej strony, patrząc na ten problem z boku i zupełnie obiektywnie, wydaje mi się, że gdzieś pomiędzy jedną premierą książkową, a drugą, zatracamy ideę tego, po co właściwie nawiązujemy współprace z wydawnictwami. Po gadżety, pudełka, szklanki, kubki, zakładki?
Okej, nie ukrywam, że są to z pewnością sympatyczne umilacze i dodatkowe "nagrody" za bycie influencerem, ale im więcej ich widzę przy danym tytule, tym szerzej otwiera mi się klapka w głowie mówiąca "oho, chyba słaby tytuł, skoro ktoś próbuje przekupić danego recenzenta gadżetami" i co robię? Omijam książkę naprawdę szerokim łukiem.
Sama raz dostąpiłam tego zaszczytu, że oprócz książki dostałam "w gratisie" wydrukowane zdjęcie plus list od bohatera powieści. I wiecie co się stało? Dany egzemplarz po przeczytaniu wypadł wręcz słabo i przeciętnie.

Znanych jest mi kilka wydawnictw, które uwielbiają rozsyłać recenzentom cały ten "pierdolnik", który ma na celu jedynie wypromować dany tytuł(nie będę wymieniać ich nazw, z pewnością kojarzycie lub widzieliście na stories u innych). Gdy się otwiera, któreś z kolei story z tym samym unboxingiem, to we mnie się nóż otwiera. Moje myśli w tym momencie widząc kolejny slajd nie nadają się nawet, żeby zacytować...

Ale...

Przyznam się, że z początku bardzo chciałam w takich akcjach promocyjnych brać udział - był to mój mały cel, który do dziś się nie spełnił (może moje zdjęcia bądź recenzje są za słabe, żeby się wkraść w łaski niektórych wydawnictw? Nie mnie oceniać ^^).
W ciągu ostatniego roku moje klepki w głowie się poukładały na tyle, abym mogła stwierdzić, że nie będę się na siłę uszczęśliwiać. Dwie wiadomości z zapytaniem o współpracę z pewnym wydawnictwem, które pozostały bez echa, definitywnie mi wystarczą. To nie w moim stylu, nie mój charakter i nie moje podejście do życia :) Jak będą chcieli, sami mnie znajdą i napiszą, a wówczas zastanowię się, czy będzie mi to w danym momencie odpowiadać.

Czy mam żal, że nie jestem na liście wybrańców, którzy dostają gadżety?
Skądże! Jeśli odnieśliście takie wrażenie po przeczytaniu tego tekstu, to przepraszam, że wpędziłam Was w maliny. Napiszę więcej, nawet mnie to po cichu cieszy, że nie jestem wśród wybrańców. Dzięki temu, nie mam wewnętrznego parcia, że coś muszę zrobić na siłę bądź wbrew sobie. Póki co czytam to, na co mam ochotę i stosiki hańby powolutku się zmniejszają. A i mam czas na inne przyjemności, o których z pewnością niedługo się dowiecie ;)

Na koniec rada ode mnie dla Was(jeśli nie dostajecie gadżetów bądź nie uczestniczycie w żadnych dodatkowych akcjach promocyjnych wydawnictw).
Najlepsze, co możecie w tej chwili zrobić, to zwyczajnie odpuśćcie sobie. To, że ktoś Was teraz olał, wcale nie oznacza, że jesteście kiepscy w tym, co robicie. Nie porównujcie się z innymi, bo to również do niczego nie prowadzi. Skupcie się na sobie, na tym co robicie i przede wszystkim na książkach. Niech one będą świadectwem tego, że nie ilość otrzymanych gadżetów stanowi o sile danej pozycji, a Wasza opinia i polecenie książki drugiej osobie. Moim zdaniem osiągniecie sukces, kiedy rzeczywiście ktoś z Waszego polecenia sięgnie po książkę i ta pozycja mu się spodoba!

Pozdrawiam,
Katka, czytamiogladam.pl

p.s. Nie mogę złego słowa powiedzieć na wydawnictwa, z którymi mam obecnie(odważę się to napisać) stałą współpracę, a wiedzcie, że nie dorzucają do przesyłek mnóstwa niepotrzebnych wypełniaczy.
Obsługiwane przez usługę Blogger.