#106 Surogatka | L. Jensen


Autor: Louise Jensen
Tytuł: "Surogatka"
Gatunek: thriller psychologiczny
Rok wydania: 2018
Wydawnictwo: Burda
Ilość stron: 400
Tłumaczenie: Aga Zano

Cześć kochani,
dziś mam dla Was nie lada gratkę. Czytanie tej pozycji było dla mnie ogromną przyjemnością, ponieważ już wcześniej miałam styczność z autorką - Louise Jensen w postaci jej poprzedniej książki "Prezent", do której recenzji również Was zachęcam, jeśli jeszcze nie czytaliście bądź nie kojarzycie w ogóle nazwiska pisarki.
Czy "Surogatka" była ciekawą i interesującą lekturą? Za chwilkę się dowiecie :)


Krótko o treści...

Kat i jej mąż Nick próbowali wszystkiego, żeby zostać rodzicami, i po kolejnej porażce są bliscy rezygnacji. Jednak przypadkowe spotkanie z Lisą, przyjaciółką Kat z dzieciństwa, daje parze ostatnią szansę na spełnienie marzeń. Ale przeszłość Kat i Lisy jest pełna mrocznych sekretów. Co gorsza, Kat podejrzewa, że Lisa nie mówi jej wszystkiego.
Dla Kat to miała być prosta historia ze szczęśliwym zakończeniem – jednak z biegiem czasu na jej perfekcyjnym życiu zaczynają pojawiać się rysy i pęknięcia. W końcu staje się jasne, że kobieta nie może dłużej uciekać przed własną przeszłością, jeśli chce ocalić rodzinę…
https://surogatka.burdaksiazki.pl/


Moja opinia...

Decydując się na tę powieść, od początku wiedziałam, że nazwisko Louise Jensen po ostatniej lekturze "Prezentu" będzie stanowiło o wysokim poziomie treści zawartej w środku i oczywiście się nie pomyliłam. Czytając posłowie, dowiedziałam się, iż Louise Jensen chciała stworzyć taką powieść, którą sama chętnie by przeczytała. A zatem, jeśli autorka chciałaby takie książki czytać, to jestem pod ogromnym wrażeniem kunsztu literackiego!

"Każdy człowiek ma własną historię. Pogrzebane żale. Nadzieję, którą próbujemy utrzymać na wodzy, by przypadkiem nie zacząć myśleć, że możemy stać się kimś, kim nie jesteśmy."

Styl autorki nie zmienił się choćby o jotę w porównaniu do "Prezentu". W "Surogatce" autorka nadal utrzymuje napięcie, które nam dawkuje do ostatnich stron, zaskakując nie tylko w rozdziałach, ale przede wszystkim w epilogu! W końcu wykreowała historię, o której ciężko zapomnieć i po której trzeba się przespać, pomyśleć, a w końcu zrozumieć motywy poczynań bohaterów.

W tej powieści mamy podział na wydarzenia z przeszłości, jak i dziejące się obecnie, stąd też odczuwalna zmiana narracji. Wydarzenia obecne są prowadzone z perspektywy głównej bohaterki, natomiast przeszłość ukazana z dwóch spojrzeń: Nicka oraz Kate, ale wykreowane w trzecioosobowej narracji. Autorka powolutku, kroczek za kroczkiem, przekazuje nam motywy jakimi kierowały poszczególnych bohaterów. Niektórych elementów można się domyślić w trakcie czytania, jednakże inne wbiją nas w fotel i zaskoczą w najmniej oczekiwanych momentach.


Główną bohaterką jest Kat, która momentami mnie okropnie denerwowała swoim histerycznym zachowaniem. Niekiedy odnosiłam wrażenie, jakby szmer spadającego liścia mógł ją doprowadzić do histerii i strachu o własne życie. Dodatkowo zdziwiła mnie poniekąd jej dziecięca naiwność względem drugiego człowieka - w tym przypadku przyjaciółki, jednakże z którą dawno się nie widziała. Mimo wszystko potrafiła jej bardzo szybko zaufać, co było zaskakujące i infantylne. Ta jej łatwowierność bardzo mnie zdziwiła. Z początku kobieta brała wszystko na słowo, nie próbowała dotrzeć do prawdy. Dopiero w połowie lektury odnosimy wrażenie jakby się ocknęła z jakiegoś letargu i w końcu włącza się jej lampka ostrzegawcza.
Idąc przez życie Kat natrafiła na dwie osoby, które miały być źródłem zaufania. Ukochana przyjaciółka - Lisa oraz mąż - Nick. Jeśli mówimy o Lisie, to w tym przypadku należy przedzielić jej osobę na pół. Dziewczynę znaną nam z przeszłości Kat - zawistną, zazdrosną o brata bliźniaka, nie przychylną szczęściu przyjaciółki oraz kobietę z teraźniejszości, która pojawia się w życiu naszej bohaterki w najmniej oczekiwanym momencie i postanawia jej pomóc. Autorka w taki sposób wykreowała jej postać, że od samego początku było mi ciężko jej zaufać. 
Natomiast Nick jest zagadką samą w sobie. Jest to bohater, który przez swoją niejednoznaczność najbardziej przypadł mi do gustu. Może nie do końca spodobały mi się czyny i motywy jakimi się kierował, jednakże był chyba najmocniejszą stroną tej pozycji.
O tym swoistym trójkącie powiązań można by z pewnością napisać osobą pracę, ponieważ zawiłość i pokrętność ich relacji była dla mnie niekiedy zdumiewająca.

"Każda wersja prawdy jest plastyczna, formujemy swoją rzeczywistość w taki sposób, żeby przykryć prawdę. Czasami wychodzi to tak dobrze, że udaje nam się przekonać nawet samych siebie."

W zasadzie przez całą powieść towarzyszy nam niepokój, pewnego rodzaju trwoga i jesteśmy ciągle zaskakiwania zmianą wątków oraz akcji w głównej fabule. W "Surogatce" niczego nie możemy być pewni. Przewijające się tajemnice oraz wydarzenia z przeszłości idealnie się zazębiają w teraźniejszości i właśnie dlatego Louise Jensen jest jedną z moich ulubionych autorek w tym gatunku.


Moja ocena...

Po przeczytaniu "Surogatki", Louise Jensen z pewnością znajdzie jeszcze więcej fanów jej twórczości wśród polskich czytelników. Autorka w swoich powieściach posiada dar w budowaniu napięcia, a jednocześnie utrzymuje lekki i przyjemny styl pisania. Moim zdaniem przez postać Kat "Surogatka" odrobinę mniej mi się podobała w porównaniu do "Prezentu", jednakże nadal z ręką na sercu mogę tę powieść Wam polecić! Przeczytajcie, bo na prawdę warto zapoznać się z twórczością Louise Jensen!
Moja ocena w tym przypadku będzie 9/10. Czekam na kolejną, ponieważ za każdym razem jest to przyjemność w zatracaniu się w wydarzeniach, intrygach i tajemnicach zawartych w środku!

Przeczytacie?

Bardzo chciałabym podziękować Wydawnictwu Burda Książki za egzemplarz finalny.


Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.