#99 "Zapach wanilii" | A. Łaska


Autor: Agnieszka Łaska
Tytuł: "Zapach wanilii"
Gatunek: młodzieżówka, fantasy
Rok wydania: 2018
Wydawnictwo: Novae Res
Ilość stron: 342





Cześć kochani po weekendzie :)
Mam nadzieję, że minął Wam on w błogiej i przyjemniej atmosferze. Dziś mam dla Was propozycję pewnej ciekawej książki autorstwa młodej pisarki, choć już z pewnym dorobkiem. Jesteście ciekawi? To serdecznie zapraszam :)

Krótko o treści...

Od najmłodszych lat, Sandrę wychowuje babcia. Dziewczynę co raz częściej nawiedzają wspomnienia z dzieciństwa, które straciła podczas wypadku. Sandra jest zagubiona. Nie do końca wie komu może ufać i kto w tej sytuacji mówi prawdę, a kto kłamie. A do tego na jej ramieniu pojawia się tatuaż, miewa silne bóle głowy i ma uczucie, jakby ktoś chciał przejąć nad nią kontrolę. Czy dziewczynie uda się dotrzeć do prawdy?


Moja opinia...



Kiedy wybierałam książkę do recenzji od Wydawnictwa Novae Res, wśród wielu tytułów, bardzo zaintrygował mnie opis "Zapachu wanilii". Miał w sobie cechy, których w tamtym momencie poszukiwałam. Chciałam przeczytać coś lekkiego, z miłą fantastyką w tle, a jednocześnie coś, co posiadałoby swoją kontynuację. Pozycja ta, idealnie wkomponowała się w moje priorytety poszukiwawcze, więc niewiele myśląc zdecydowałam się na tę książkę.

Niestety, kiedy sięgałam po "Zapach wanilii" od razu uderzyło mnie uczucie, że już kiedyś coś podobnego czytałam. Oczywiście bardzo ciężko jest obecnie się wybić z czymś oryginalnym, jednakże pojawiające się w książce pomysły mogły przerodzić się w coś ciekawego i przyjemnego. Wydaje mi się, że autorka nie do końca uniosła ciężar narzuconego sobie tematu. Momentami wkradały się elementy chaosu i pewnego rodzaju przewidywalności. W połowie można było się już domyślić, w jakim kierunku ta historia zostanie skierowana.

Praktycznie dziewięćdziesiąt procent książki utrzymana jest w narracji pierwszoosobowej, która to jest opowiadana z perspektywy głównej bohaterki - Sandry. Jedynie pod koniec pojawia się trzecioosobowa narracja, z racji pewnych wydarzeń, które dotykają przodującą postać. I od razu w tym punkcie muszę się do czegoś przyczepić, co drażni mnie ostatnio w książkach, a mianowicie wrzucanie podczas narracji w nawiasy przemyśleń autora. Żeby nie być gołosłowną zacytuję pewien fragment:

"Zeszła z marmurowych schodów z długim sznurem palącym w ręku(wyglądał jak bat), a tuż za nią szło czterech facetów i jedna dziewczyna."

Już pomijam fakt, że w tym jednym zdaniu znajdziemy powtórzenie, ale czy to wtrącenie w nawias było rzeczywiście potrzebne? 


Język w "Zapachu wanilii" jest lekki, przyjemny, choć im bliżej końca powieści, tym co raz częściej pojawiają się wulgaryzmy. W pewnym sensie da się wyczuć, jakby autorka spieszyła się przy końcówce - jak gdyby chciała bardzo szybko zakończyć powieść. Możliwe, że był to też powód dlaczego dość często pojawiały się również literówki.

Mimo wszystko podobała mi się główna postać - Sandry, choć można jej zarzucić w pewnym sensie naiwność i przewidywalność, to jednak nie oczekujmy cudów od młodej, niedoświadczonej osoby. Rzeczywiście emocje nią targające, gdy stopniowo zaczyna poznawać swoją przeszłość, mogą przejść na czytelnika. Pozostałe postaci są jakieś, ale nie wymagałabym cudów. To się pojawiają, to znikają, czasem nie wnosząc nic konstruktywnego do treści, przez co odbiór na tym traci.
Jednakże autorka w cudowny sposób opowiada całą wykreowaną przez siebie historię. Bardzo podobało mi się to, że pojawiają się w książce zarówno wampiry, anioły; dobro walczy ze złem, a i pozostawia nas z nieoczywistym zakończeniem, które może skłonić do sięgnięcia po kontynuację. 


Moja ocena...


Na pewno książce brakuje dopieszczenia i włożenia większej pracy w wykreowanych bohaterów, ponieważ historia jest ciekawa. Czytało się bardzo miło, nie uważam czasu spędzonego z książką za stracony, ale wydaje mi się, że "Zapach wanilii" prędzej znajdzie grono czytelników wśród młodszej grupy wiekowej, która być może nie miała jeszcze styczności z książkami z podobnego gatunku. Moją oceną całościową za tą powieść jest 5/10 i potraktowałabym ją jako motywację do poprawienia błędów, popracowania nad bohaterami, a wówczas książka się obroni :)

A za możliwość przeczytania egzemplarza finalnego, chciałabym podziękować Wydawnictwu Novae Res.



Obsługiwane przez usługę Blogger.