#112 Śmierć w Chateau Bremont | M. L. Longworth


Autor: M. L. Longworth
Tytuł: "Śmierć w Chateau Bremont"
Gatunek: kryminał
Rok wydania: 2018
Wydawnictwo: Smak Słowa
Ilość stron: 318
Tłumaczenie: Anna Krochmal


Cześć kochani,
dziś mam nie lada gratkę dla miłośników kryminałów. Jeśli "Śmierć w Chateau Bremont" jeszcze Wam się nie rzuciła w oczy, to zapewniam: powinna! Ale do rzeczy, zapraszam do zapoznania się z całą poniższą opinią, w której wszystko wyjaśnię :)


Krótko o treści...

Kiedy miejscowy szlachcic Étienne de Bremont wypada z okna rodzinnego zamku i ginie na miejscu, całe miasto aż huczy od plotek. Verlaque podejrzewa, że śmierć nie była przypadkowa. Dowiedziawszy się, że Marine jest bliską przyjaciółką Bremontów, prosi ją o pomoc.
(opis pochodzi ze strony wydawnictwa Smak Słowa)


Moja opinia...

Jak pewnie już wiecie, nie należę do zagorzałych fanów kryminałów i nie do końca czuję rozrywkę w postaci dochodzenia kroczek po kroczku do motywów zabójstwa bądź samego zabójcy. Nie przepadam za scenami morderstw, widokami krwi czy też narzędziami jakimi domniemani kryminaliści się posługiwali, ale... I właśnie tu dochodzimy do sedna. 

"Na pogrzebie uczysz się akceptować śmierć. I jesteś wtedy duchem ze zmarłymi."

M. L. Longworth stworzyła taką historię, z takim charakterem, od której naprawdę ciężko się oderwać. Jej styl pisania jest lekki, ma przecudowne pióro i warsztat, który można od razu wyczuć we wplątywanych opisach miejsc. Od razu da się wyczuć klimat Aix na południu Francji, gdzie dzieje ma miejsce akcja. Jest lekko leniwie, bardzo winnie oraz klimatycznie.
Narracja jest typowo trzecioosobowa z przepięknym i dbałym o szczegóły słowem pisanym oraz gdzieniegdzie wplątanymi słowami francuskimi, które to dodają smaczku i 

"Istnieją ludzie pozbawieni ciekawości albo mający ograniczone horyzonty."
Autorka wprowadza nas w bardzo ciekawy i intrygujący świat wyższych sfer, hazardu, mafii oraz oczywiście tajemniczych śmierci. Głównymi postaciami w powieści są przede wszystkim sędzia Antoine Verlaque oraz jego dawna miłość Marine Bonnet - wykładowczyni prawa na uniwersytecie. Pomiędzy tym dwojgiem od razu da się wyczuć pewne iskierki, choć szkoda że tak słabo ten wątek pomiędzy nimi został nakreślony. Autorka przede wszystkim skupia naszą uwagę na rozwikłaniu zagadkowych śmierci, które oczywiście mają swój kulminacyjny moment.
Oczywiście przez powieść przewijają się również inne, poboczne postaci, jednak Verlaque oraz Bonnet kradną cały jej splendor.


Z początku książka może się wydać dość nierówna. Potrzebna jest przy niej chwila skupienia, aby wpaść w rytm i dać się porwać historii zawartej w środku.
Na uwagę zasługuje niewątpliwie końcówka, która sprawia że wszelkie niedogodności czy nasze ciche narzekanie pójdą w odstawkę. Scena kulminacyjna wbija po prostu w fotel. Coś takiego, co wydarzyło się w powieści przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Wielkie brawa się należą autorce, że potrafiła w tak pokrętny sposób zmylić czytelnika.

Jedyna rzecz, do której można się przyczepić to francuskie wtrącenia, które moim zdaniem powinny posiadać adnotację u dołu strony wraz z tłumaczeniem, ponieważ dla laika może to być dość uciążliwe. Oczywiście to co jest wadą, jest również moim zdaniem zaletą. Właśnie te wtrącenia wprowadzają nas w specyficzny klimat powieści - lekko tajemniczy, czasem niezrozumiały, ale bardzo ciekawy i warty spędzenia z tą powieścią kilku godzin.

Co zasługuje na końcową uwagę, to fakt że autorka tak na prawdę debiutuje tą powieścią w świecie literackim. A zatem, jeśli taki był debiut to już się nie mogę doczekać kontynuacji duetu Verlaque&Bonnet. Może tam ich wątek zostanie bardziej rozwinięty?

Moja ocena...

Książka M. L. Longworth "Śmierć w Chateau Bremont" zdecydowanie zasługuje na uwagę czytelnika. Warta jest spędzenia nad nią kilku godzin i zwiedzenia wraz z autorką Aix oraz jej okolic. Z pewnością fani kryminałów się nie zawiodą, natomiast osoby które do tej pory ten gatunek odstręczał, mogą się w końcu do niego przekonać. Dla mnie ta powieść zasługuje na mocne 8/10.
Jeśli kiedyś wpadnie w Wasze ręce, nie wahajcie się, tym bardziej że w czerwcu wychodzi kontynuacja czyli "Morderstwo przy Rue Dumas" :)

A za egzemplarz finalny chciałabym serdecznie podziękować Wydawnictwu Smak Słowa oraz Bussines&culture.


Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.