#117 Bez odwrotu | T. Gerritsen


Autor: Tess Gerritsen
Tytuł: "Bez odwrotu" 
Gatunek: thriller medyczny
Rok wydania: 2015
Wydawnictwo: Harper Collins
Ilość stron: 288
Tłumaczenie: Maria Świderska

Cześć kochani,
ostatnio miałam wątpliwą przyjemność zapoznać się z twórczością Tess Gerritsen, tak uwielbianą przez wielu, ale czy przypadkiem nie jest na wyrost przereklamowana?


Krótko o treści...


Jest ciemna deszczowa noc... Ten mężczyzna pojawia się znikąd. Wpada prosto pod koła jej samochodu. Catherine Weaver nie ma szans, by w porę zahamować. Odwozi rannego do szpitala. Na miejscu okazuje się, że mężczyzna, którego potrąciła, został wcześniej postrzelony. Po opuszczeniu szpitala Victor Holland odnajduje Catherine. Chce odzyskać dokumenty, które ukrył w jej samochodzie. Te informacje mogą pogrążyć ludzi z najwyższych szczebli władzy. Są jak tykająca bomba zegarowa. Teraz obojgu grozi śmiertelne niebezpieczeństwo.

Moja opinia...


Z Tess Gerristen jest to moja pierwsza styczność i muszę już na wstępie napisać, że chyba będzie to ostatnia przygoda z tą autorką. Książka "Bez odwrotu" sprawiła, że do kolejnego podejścia do twórczości tej autorki nieprędko się skuszę.

Pomimo tego, że styl pisania Tess był przyjemny, a samą książkę pochłonęłam w zawrotnym tempie, to jednak całościowo nie spodobała mi się ta powieść. Autorka chyba chciała pociągnąć za dużo srok za jeden ogon. Mamy tu akcję, wątek miłosny(dość wątpliwej jakości), motyw ciągłej podróży/ucieczki, a także zagadkę, która próbuje nas przytrzymać do końca powieści w niepewności.
Jednak wszystkie wyżej wymienione elementy są przeciętnej jakości. Najgorsze z tego wszystkiego chyba był romans pomiędzy głównymi bohaterami.


Nie wiem czy główna bohaterka była aż tak zdesperowana brakiem mężczyzny przy boku, czy rzeczywiście wpadł w jej oko Victor, ale kto normalny na ulicy całuje pierwszego lepszego mężczyznę, który się napatoczy na chodniku? Autorka nie do końca wie jaka Catherine ma tak naprawdę być, bo z jednej strony robi z niej uczuciową desperatkę, dość łatwowierną, która jest krucha i emocjonalnie nieposkładana po poprzednim związku. Z drugiej zaś walczącą i potrafiącą się rzucić w wir nie do końca klarownych wydarzeń. Ta niespójność mocno drażniła podczas czytania.
Dodatkowo brak było wyczuwalnej chemii pomiędzy Catherine a Victorem. Oboje byli po pewnych przejściach i miałam wrażenie, że ich związek powstał na zasadzie "z braku laku, lepiej być z kimkolwiek niż spędzić życie samotnie".

Chciałabym napisać coś pozytywnego o tej powieści, ale oprócz dobrego stylu i szybkości w czytaniu, niestety "Bez odwrotu" niekoniecznie stanie się książką, do której kogokolwiek bym zachęciła. A nie, jest jeszcze jeden plus w tej pozycji. Duża czcionka. Jak na tak cienką powieść, trochę mnie ona zaskoczyła i podejrzewam, że gdyby była odrobinę mniejsza, to i sama książka zmniejszyłaby o połowę swoją objętość.

Moja ocena...

Jest to chyba najgorsza książka przeczytana przeze mnie w tym roku. Mocno przeciętna, z wybujałymi wątpliwej jakości wątkami tajemnic oraz romansu. Wielokrotnie podczas czytania miałam ochotę rzucić książką przez okno, dlatego też ocena nie może być wyższa niż 3/10
A Tess Gerritsen na razie podziękuję.

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.