#137 Ucieczka z martwego życia | B. Wells


Autor: B. Wells
Tytuł: "Ucieczka z martwego życia" 
Gatunek: obyczajowa
Rok wydania: 2018
Wydawnictwo: Muza
Ilość stron: 444
Tłumaczenie: Victor Grotowicz

Cześć kochani,
są takie książki, które porywają nas od pierwszego momentu, a są też te szczególne, o których będziemy myśleć przez długi czas. Które nas może nie wyrywają z butów, jednak sprawiają, że na dłuższej musimy się nad nimi pochylić i zastanowić nad tekstem, jakim nas zaskakują w środku. I właśnie "Ucieczka z martwego życia" autorstwa B. Wellsa, należy do tej właśnie kategorii.
Serdecznie zapraszam do lektury opinii na temat tej powieści :)


Krótko o treści...

Brennerowi nie ma czego zazdrościć. Z jego kariery muzycznej nic nie wyszło, praca na pełny etat, jako nauczyciela budzi w nim wstręt, a jego życie miłosne jest jedną katastrofą. Nagle odkrywa w swojej klasie nieprawdopodobny talent muzyczny: Rauliego Kantasa z Litwy. Jako manager tajemniczego chłopca chce jeszcze raz spróbować kariery muzycznej, jednak nie przypuszcza nawet, co go w związku z tym czeka…
(opis pochodzi ze strony Wydawnictwa Muza)

"Człowiek ma tyle możliwości i tyle czasu, ale brakuje mu zdolności, żeby je wykorzystać i stworzyć, coś co poruszy ludzi."

Moja opinia...

Pierwsze co mi przychodzi na myśl, kiedy siadam do pisania opinii, to "dlaczego ten tytuł przeszedł tak strasznie bez echa wśród polskich czytelników?" Napiszę więcej, moim zdaniem jest to jedna z ciekawszych pozycji, jakie zostały wydane na polskim rynku. Nie dość że szata graficzna przykuwa oko, to jeszcze treść zawarta w środku jest jak najbardziej godna polecenia. Gdybym mogła porównać tę pozycję tematyki okołofilmowej, to powiedziałabym, że nie zasługuje ta książka na oskara - przereklamowaną, złotą statuetkę, która wielokrotnie nijak się ma do filmów, jakie je otrzymują. "Ucieczka z martwego życia" to idealna pozycja dla festiwalów filmowych w Wenecji, Berlinie czy też Sundance Festival.


"Każdy człowiek a przecież w sobie tę pustkę. Ona przynależy do życia. Tylko czasem bywa tak cicha, że człowiek o niej zapomina, kiedy jest zakochany albo w stresie. Gdy jednak wokół robi się spokojnie i sam człowiek się uspokaja, wówczas odczuwa ją znowu."

Nie będę ukrywać, po części oczekiwałam lekkiej lektury, która będzie łatwa i przyjemna - takiej na jedno popołudnie. Po pierwszych pięćdziesięciu stronach wiedziałam, że spotka mnie pod tym względem zawód, ale zasadniczo było to przyjemne rozczarowanie, dzięki czemu miałam większą ochotę na czytanie tej powieści. 

Z początku w tej powieści można wyczuć spory chaos - przede wszystkim sytuacyjny - oraz pęd w niewiadomym kierunku. Autor stworzył powieść składającą się z zaskakująco krótkich podrozdziałów, dzięki czemu bardzo szybko pochłaniamy strona za stroną. Dodatkowym atutem jest momentami zadziwiająca narracja tworzona poprzez wymienianie różnych następujących po sobie elementów bądź poprzez puste dialogi bez opisów. 

"Życie podejmuje często gorsze decyzje, ponieważ karze słabość i wahanie. Świat został stworzony dla odważnych, a reszta płynie z nurtem, przy czym większość idzie na dno."

Niewątpliwym atutem "Ucieczki z martwego życia" jest wręcz namacalny klimat lat 90'. Począwszy od słuchanej przez główne postaci muzyki, a skończywszy na ubiorze, przygranicznych perypetiach czy poruszanie się specyficznym pojazdem. Są to tak delikatne smaczki, które docenią bardziej dojrzali czytelnicy - szczególnie Ci urodzeni w latach 80'.

Benedict Wells w ciekawy i dość nietypowy sposób wykreował bardzo charakterystyczne postaci, które z jednej strony lubimy, z drugiej zaś mamy ochotę potrząsnąć. Autor skupił naszą uwagę przede wszystkim na perypetiach trzech postaci: Rauli Kantasa, Brennera oraz Charliego. Każdy z bohaterów ma swoje słabsze oraz mocniejsze strony, każdy posiadał historię, którą poznawaliśmy wraz z każdą kolejną stroną i każdy z nich tworzył tę powieść. 
Bardzo mi się podobało, że autor żadnego z zachowań postaci nie oceniał, dał nam wolny wybór w znalezieniu własnego stanowiska. Również interesującym zabiegiem było przyglądanie się z boku jak rodzi się pomiędzy nimi dość zaskakująca przyjaźń.



"Przez śmierć każdy musi przejść sam. Umieranie to doświadczenie najbardziej osobiste ze wszystkiego, co nas spotyka. Pokaż mi, jak umierasz, a powiem ci, kim byłeś. [...] Gdyby ktoś poświęcił się spisywaniu historii umierania tych, którzy odeszli, dowiedzielibyśmy się o życiu więcej niż z jakichkolwiek innych źródeł."

"Ucieczka z martwego życia" jest  po części powieścią o przemijaniu, ale też próbie znalezienia swojego miejsca na ziemi. Są w niej fragmenty wręcz dołujące, nieoczekiwane wątki, szalone zachowania głównych bohaterów, ale też książka posiada puentę, która sprawia, że szybko nie zapomnimy o tej powieści.

Moja ocena...

Bardzo się cieszę, że zdecydowałam się przeczytać tę powieść. Sprawiła, że wielokrotnie zatrzymywałam się w poszczególnych fragmentach - mogłam przemyśleć kilka kwestii. Nie jest to łatwa książka, ale z pewnością bardziej dojrzali czytelnicy docenią zaskakującą treść zawartą w środku. Ode mnie ta książka dostaje mocne 8/10. Z całego serca polecam! A książka wędruje na specjalną półkę w mojej biblioteczce - nieprędko się z nią rozstanę :)

A za możliwość przeczytania i zrecenzowania chciałabym serdecznie podziękować Wydawnictwu Muza.

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.