#139 Przeklęci święci | M. Stiefvater


Autor: M. Stiefvater
Tytuł: "Przeklęci święci" 
Gatunek: fantastyka
Rok wydania: 2018
Wydawnictwo: Uroboros
Ilość stron: 360
Tłumaczenie: Piotr Kucharski

Cześć kochani,
są książki, w których zakochujemy się dosłownie od pierwszych stron. Autorzy porywają nas w swój wykreowany świat albo w historię opisaną w danej powieści. Nawet jeśli czasem im coś nie wychodzi, to skupiamy się raczej na pozytywach... Czy w "Przeklętych świętych" udało mi się skupić na nich uwagę? Zachęcam do lektury poniższej opinii :)



Krótko o treści...

Beatriz, Joaquin i Daniel są kuzynami i postanawiają zawalczyć o swoją przyszłość. Chcą zmierzyć się z rodzinną legendą oraz przekleństwem. Pozornie niedostępna i zimna Beatriz uważa, że nie dotyczą jej porywy serca. Joaquin jako tajemniczy Diablo, Diablo oddaje się pasji prowadzenia nielegalnej rozgłośni radiowej. Daniel – mianowany przez rodzinę świętym z Bicho Raro – zdaje się czynić cuda dla wszystkich poza sobą. 
Nad pustynne Kolorado nadciąga mrok, który można pokonać tylko wtedy, jeśli ma się odwagę spojrzeć w głąb siebie i zmierzyć się z własnymi uczuciami. Jak cuda odmieniają los pątników, tak los rodziny Soria odmieni się wraz z przybyciem do miasteczka Pete'a Wyatta i historią pewnej miłości.
(opis pochodzi ze strony Wydawnictwa Uroboros)

Moja opinia...

Maggie Stiefvater jest mi znana jako autorka i miałam już z nią styczność, dlatego bardzo się ucieszyłam, że Wydawnictwo Uroboros postanowiło wydać jej kolejną pozycję „Przeklęci święci".
Zachęcona opisem zacierałam ręce, że już wkrótce będę mogła przeczytać jej najnowszą powieść...



I z początku było całkiem przyjemnie. Autorka próbowała nas wciągnąć w wykreowaną przez siebie historię i nawet momentami jej się to udawało. Jednak im bardziej wgłębiałam się w treść, z jaką przyszło mi się „spotkać”, zaczęłam liczyć na cud tak jak jej bohaterowie. Na cud, że w końcu coś się w niej wydarzy! Gdy przekroczyłam połowę „Przeklętych świętych”, już wiedziałam, że nie mam co na ten cud liczyć. Po prostu autorka specjalnie zdecydowała się na taki, a nie inny zabieg, aby chyba nas — czytelników, zamęczyć.

Największy problem mam z elementami typowo konstrukcyjnymi samej powieści. Według mnie książka ta nie posiada harmonii pomiędzy dialogami a opisami. Tych drugich jest zdecydowanie za dużo, przez co wkrada się melancholijny, wręcz usypiający charakter całej książki.

"Idea perfekcji istnieje tylko po to, abyśmy mieli do czego dążyć. W samą jej koncepcję wbudowana jest niemożliwość i dlatego mówimy na nią "perfekcja" zamiast "niesłychanie dobre wykonanie". 

Dodatkowo w tym miejscu muszę wspomnieć o specyficznej narracji. Autorka „Przeklętych świętych” utrzymała w narracji trzecioosobowej. Nie byłoby w tym aspekcie nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że w trakcie potrafiła ni z gruszki, ni z pietruszki dodać fragment, który po pierwsze nie wnosiłby nic do treści, a po drugie sprawiał, że zapominaliśmy o pierwotnym wątku. To było strasznie niewygodne podczas czytania i wymagało od czytelnika dodatkowego skupienia na tekście.

Kolejnym zarzutem wynikającym z moich subiektywnych odczuć, to mnogość bohaterów. Brakowało mi w „Przeklętych świętych” postaci przodującej, wyróżniającej się, która pociągnęłaby za sobą akcję, której niestety było jak na lekarstwo. Przez to, że bohaterów było za dużo, zabrakło mi możliwości zżycia się z nimi, stworzenia ciekawej więzi i po skończonej lekturze zatęsknienia za nimi.



Według mnie, w „Przeklętych świętych” było za dużo filozofowania, tworzenia na siłę mgły mistycyzmu, natomiast zdecydowanie za mało kreatywności ze strony autorki w postaci charakterystycznego świata/wizji, który ukazałby jej cały kunszt, ale także bohaterowie zbyt wiele czasu spędzali na miotaniu się pomiędzy różnymi scenami czy postaciami, przez co wewnętrznie pragnęłam, aby ta książka jak najszybciej się skończyła.

Moja ocena...

„Przeklęci święci” nie jest źle napisaną pozycją, ale sam styl pozostawia sporo wątpliwości, aby po nią sięgnąć. Dodatkowo brak akcji i usypiająca narracja niewątpliwie działa na jej niekorzyść. Według mnie 5/10 to jest maksimum, jakie mogę dać tej powieści. Jest to książka średnia, ale za to z rozpoznawalnym nazwiskiem autorki.

A za możliwość przeczytania chciałabym podziękować Wydawnictwu Uroboros.



Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.