#140 Niebo na własność | L. Allnutt


Autor: L. Allnutt
Tytuł: "Niebo na własność" 
Gatunek: obyczaj
Rok wydania: 2018
Wydawnictwo: Otwarte
Ilość stron: 400
Tłumaczenie: Grażyna Woźniak

Cześć kochani,
są książki, gdzie jako czytelnicy się miotamy pomiędzy chęcią przeczytania, a strachem jakie wywoła w nas odczucia dana pozycja. Właśnie z takim nastawieniem podchodziłam do najnowszej propozycji od Wydawnictwa Otwartego. Czy rzeczywiście moje obawy były na wyrost?

Krótko o treści...

Jack jest oczkiem w głowie rodziców, źródłem ich szczęścia i rodzinnej harmonii. Gdy ma trzy lata, zaczyna zachowywać się niepokojąco. Pojawiają się problemy z utrzymaniem równowagi i mówieniem. Nieśmiałe podejrzenia zmieniają się wkrótce w diagnozę – Jack ma złośliwy nowotwór mózgu. Rozpoczyna się dramatyczna walka o życie dziecka. Zdesperowani i wyczerpani rodzice powoli oddalają się od siebie i kłócą, zamiast wspierać.
(źródło opisu - Wydawnictwo Otwarte)


Moja opinia...

Jak się możemy dowiedzieć na temat informacji o samym autorze, „Niebo na własność” jest jego pierwszą wydaną książką, jednakże wcześniej w swoim dorobku miał również napisane opowiadanie „Uspoken"(ma raptem 52 strony i jest dostępne w formie ebooka w wersji angielskiej), czyli, innymi słowy, można uznać, że autor jest debiutantem, nie tylko na polskim rynku, ale również jako twórca dłuższej historii.

Jako czytelnik jestem bardzo targana emocjami, gdy myślę o książkach, gdzie głównym tematem jest choroba dziecka. Z jednej strony lubię czytać takie pozycje, jednak mam z tyłu głowy tę świadomość, że po takiej pozycji będę musiała swoje „odchorować". Dla mnie, czytanie tego typu pozycji, jest wykańczające emocjonalnie i nawet brak posiadania na ten moment potomstwa, nie zwalnia mnie jako osoby, z braku empatii i wczuwania się w przeżycia danych bohaterów.

Luke Allnutt stworzył historię, która mogłaby się w zasadzie wydarzyć w prawdziwym życiu każdego z nas, bo właściwie choroba/rak nie wybiera. „Niebo na własność” jest na tyle uniwersalną książką, że każdy czytelnik jest w stanie coś z niej dla siebie zostawić.
Autor w zasadzie skupia się na przeżyciach i uczuciach rodzica(w tym przypadku ojca), co niekoniecznie jest dość powszechnym zjawiskiem — zwykle mamy sytuację opisaną od strony osoby chorującej bądź matki — osoby opiekuna. Bardzo podobało mi się to, jak autor podszedł do tematu.
W powieści „Niebo na własność” cała historia została opisana z perspektywy ojca i zatacza ogromne koło życia. Poznajemy całe życie Roba podzielone w zasadzie na trzy części — to co było przed pojawieniem się Jacka, następnie główna historia z Jackiem w roli głównej, oraz fragmenty po stracie. Całość jest utrzymana w formie narracji pierwszoosobowej oraz przeplatana dziwnymi fragmentami wspomnień, które dopiero na koniec zostają wyjaśnione i połączą się w logiczną całość.



Książka zaskakuje mnogością tematów w niej zawartych, bo oprócz wątku przewodniego, jakim jest choroba dziecka, autor ukierunkowuje nas na przeżycia wewnętrzne bohatera oraz życie po trudnych momentach. Zwraca naszą uwagę, że każdy rodzaj emocji po ogromnym bólu, trzeba przejść tak, abyśmy mieli czas na powstanie. Niczego nie przyspiesza, daje każdemu z bohaterów tyle czasu, ile właściwie potrzebuje. I przede wszystkim nie ocenia, bo pogubienie się w takiej sytuacji jest rzeczą normalną, ale tylko od nas samych zależy, jak sobie z tym poradzimy. Jedni od razu rzucą się w wir pracy, aby zapomnieć, inni będą musieli swój żal przegryźć i zapić mocnym alkoholem, wpadając w najgorszy dołek.
L. Allnutt nie tylko skupia naszą uwagę na cierpieniu, ale wskazuje, że każdy z nas potrzebuje od czasu do czasu elementu wsparcia, nie tylko ze strony najbliższych, ale również wśród postronnych osób, które najszybciej możemy znaleźć na różnych grupach wsparcia. Co ważne, w takich miejscach należy trzymać się na baczności, mieć chłodną głowę i do wszelkich wiadomości podchodzić z lekkim dystansem, bo są osoby, które poprzez stratę i cierpienie, będą czyhać na nasz słabszy moment.

"Czasami doświadczamy miłości w najbardziej nieoczekiwanych chwilach. Ludzie nie zdają sobie sprawy, jak łatwo mogą kogoś rozczulić."

Co mnie zaintrygowało, to fakt, że autor zdecydował się na mini wątek thrillera. To było tak niespodziewane, że aż trzymałam kciuki, aby głównemu bohaterowi udało się wyjaśnić całą zagadkową sytuację.
Zaskoczył mnie również sposób, jak momentami autor przeskakiwał między wydarzeniami, nie dając nam — czytelnikom chwili wytchnienia. Nie uważam tego za negatywny aspekt książki, bo akcja ciągle brnęła do przodu, ale chyba oczekiwałam, że w tej powieści autor zwróci większą uwagę na przeżycia wewnętrzne głównej postaci.


Moja ocena...

„Niebo na własność” L. Allnutta jest bardzo dobrze i rzetelnie napisaną powieścią, w której znajdziemy wszystko to, co powinna książka zawierać. Jest rozpoczęcie, jest rozwinięcie i jest również zakończenie zawartej w środku historii. Autor nie zostawia nas z pytaniami i każdy wątek w pewien sposób został rozpisany — choć niekoniecznie czytelnikom, ich kierunek może się spodobać. Bez mrugnięcia okiem, daję tej powieści 8/10. Polecam, przeczytajcie, bo naprawdę warto poznać tę historię!

A za możliwość przeczytania, chciałabym podziękować Wydawnictwu Otwarte.


Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.