#141 Miłość. Made in China | D. Malovic


Autor: D. Malovic
Tytuł: "Miłość. Made in China" 
Gatunek: literatura faktu
Rok wydania: 2018
Wydawnictwo: Znak
Ilość stron: 352
Tłumaczenie: Ewa Kucharska

Cześć kochani,
dziś przychodzę z bardzo ciekawą lekturą, która otworzyła mi klapki na oczach na kilka ważnych aspektów związanych z relacjami damsko-męskimi. Z pozycją, której z pewnością się nie pozbędę, ponieważ uwielbiam wszystko, co związane z krajami Dalekiego Wschodu. Gotowi?



Krótko o treści...

Jak być nastolatką, wiedząc że trzeba znaleźć męża przed ukończeniem 25 roku życiu, by nie zostać sheng nu – resztką, której nie chce żaden mężczyzna?
Jak być kobietą, gdy to rodzice szukają dla Ciebie męża na ogromnym targu singli?
Jak być matką, kiedy każda kolejna ciąża grozi represjami ze strony Państwa?
A przede wszystkim – czy można kochać prawdziwie w świecie, w którym komunizm zniszczył wszystkie wartości poza bezwzględnym posłuszeństwem wobec Państwa i rodziny? W kraju, gdzie małżeństwo nie jest sprawą uczuć, lecz chłodną kalkulacją biznesową.
(opis pochodzi ze strony Wydawnictwa Znak)

Moja opinia...

Kiedy dostałam propozycję przeczytania i zrecenzowania książki „Miłość. Made in China” autorstwa bez najmniejszego wahania się zgodziłam, bo co innego miała zrobić osoba, która uwielbia klimaty Dalekiego Wschodu?

Krótka dygresja ode mnie: już od małego byłam zafascynowana krajami Dalekiego Wschodu — mam tu przede wszystkim na myśli takie państwa jak: Japonia, Korea oraz Chiny. Pierwszą książką, jaką przeczytałam, gdzie akcja działa się w jednym z tych krajów, była „Zagubieni w Tokio” M. Bruczkowskiego, którą polecam z całego serca fanom thrillerów :)

Przyznam się Wam, że po części spodziewałam się tego, co zastanę w środku, ponieważ mniej więcej kojarzę, co się dzieje w sferze relacji damsko-męskich w Chinach, dzięki między innymi Weronice Truszczyńskiej, która prowadzi swój kanał na youtube(link).



Nie zaskoczyło mnie w żadnym razie to, jak Chińczycy podchodzą do miłości i aranżowania małżeństw. Chiny są tak specyficznym krajem, że nawet z takiego zawodu jak „swatka”, potrafili zrobić dobrze prosperujący biznes w postaci specjalnych stron, dzięki którym dwoje ludzi „rozmawiało” ze sobą i umawiało na spotkania — dość specyficzne, bo... aranżowane przez opiekuna.
Nie zdziwiło mnie również to, że młodzi Chińczycy zaczynają się sprzeciwiać takiej kolei rzeczy, jaką jest przymusowy ślub do 25 roku życia. Widzą, że na zachodzie to tak nie działa i próbują najczęściej po powrocie ze stypendium żyć własnym życiem, przez co sprzeciwiają się narzuconej woli rodziców.
Nie zszokował mnie również system posiadania dzieci, o którym głośno na całym świecie. Polityka jednego dziecka, zabijanie kolejnych dzieci lub przekazywanie do adopcji. To jest szokujące, gdy stykamy się po raz pierwszy, jednak władze chińskie są na tyle bezwzględne, że jednostka nic dla nich nie znaczy. Kobiety muszą kryć się z kolejnymi ciążami, wyjeżdżać z rodzinnej wioski, aby urodzić dziecko, aby w końcu pogodzić się z jego utratą na rzecz państwa.

Natomiast bardzo zaskoczył mnie rozdział odnośnie do miłości homoseksualnej. Homoseksualizm w Chinach stanowi bardzo głęboki temat tabu. Młodzi Chińczycy, którzy są w stanie dostrzec, że wyróżniają się w tym względzie z tłumu, bardzo często muszą wręcz oszukiwać rodziców, że mają żony/mężów, a nawet dzieci lub żyć na wygnaniu. Bardzo często też jedynym „zawodem”, jakim się parają, są... homoseksualne domy publiczne bądź coś na kształt męskiej gejszy — chłopaka do towarzystwa.
Zadziwił mnie również fakt, że po rozwodzie, kobieta zostaje w zasadzie z niczym. Chińskie prawo jest bezwzględne w stosunku do kobiet, których jedyną rolą w małżeństwie było wychowywanie dziecka i zajmowanie się domem. Dla mnie osobiście to był szok i czytając ten rozdział, czułam wewnętrzny sprzeciw. A najgorsze jest chyba to, że takie kobiety są wykluczone przez społeczeństwo, są bezużyteczne i mniej wartościowe!
I na koniec zdumiał mnie bardzo rozdział na temat dzieci. Jak polityka jednego dziecka nie była aż tak szokująca, tak pragnienie posiadania córki zamiast syna był dla mnie pewnego rodzaju potężnym zaskoczeniem. A wiecie dlaczego? Bo bardziej „opłaca się” posiadać córkę. Bo za córkę rodzice dostają pieniądze. Bo to syn i jego rodzice muszą zorganizować ślub i za niego zapłacić, kupić dom/mieszkanie. Miłość w Chinach już na tak wczesnym etapie sprowadzana jest do pieniądza.



„Miłość. Made in China” z pewnością warto przeczytać. Mimowolnie podczas lektury zaczynamy pewne aspekty porównywać z tym, co nas otacza. Książka ta ukazuje nam miłość, którą rządzi od samego początku pieniądz.
Co ważne reportaż ten pomimo dość sporej liczby stron czyta się zaskakująco szybko. Język użyty w środku jest lekki, przyjemny, natomiast treść zaskakująco merytoryczna, a autor stara się zachować obiektywizm i nie narzuca nam w żadnym aspekcie swojego zdania. Pokazuje po prostu, jak jest i z jakimi problemami relacji damsko — męskich społeczeństwo Chińskie zmaga się na co dzień.


Moja ocena...

Książka „Miłość. Made in China” Doriana Malovica aż tak bardzo mnie nie zaskoczyła, ale z pewnością na kilka aspektów rzuciła nowe światło dzienne. Zdecydowanie warto tę pozycję przeczytać. Polecam ją nie tylko fanom reportaży, ale też osobom, które są ciekawe świata i chciałyby pogłębić wiedzę z zakresu socjologii. Moja ocena tej książki to 9/10! Przeczytajcie koniecznie :)

A za możliwość przeczytania i zrecenzowania chciałabym podziękować Wydawnictwu Znak.


Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.