#144 Na plaży Chesil | I. McEwan


Autor: I. McEwan
Tytuł: "Na plaży Chesil" 
Gatunek: melodramat
Rok wydania: 2018
Wydawnictwo: Albatros
Ilość stron: 189
Tłumaczenie: Andrzej Szulc


Cześć kochani,
ostatnio nie czytałam nic z literatury bardziej ambitnej i kiedy dostałam z zaskoczenia propozycję zrecenzowania książki I. McEwana "Na plaży Chesil" stwierdziłam, że czemu nie :)

Krótko o treści...

Czerwiec 1962 roku. Para nowożeńców przybywa do hoteliku na południowym wybrzeżu Anglii, by spędzić tam noc poślubną. Florence, córka biznesmena i filozofki, jest utalentowaną skrzypaczką marzącą o założeniu własnego kwartetu smyczkowego. Edward to zdolny absolwent historii interesujący się wpływem wielkich ludzi na kształt dziejów.
Oboje z niepokojem myślą o chwili, gdy skonsumują małżeństwo – ona boi się fizycznego zbliżenia, on obawia się, że nie sprosta czekającemu go zadaniu. Niemożność pokonania barier i nieumiejętność rozmowy o wspólnych problemach doprowadzą do dramatu…
(opis pochodzi ze strony Wydawnictwa Albatros)

Moja opinia...

Nie będę ukrywać — zanim zdecydowałam się na przeczytanie tej pozycji, kojarzyłam autora jedynie z filmu „Pokuta". Tak, z filmu, a nie z książki. Nie znałam wcześniej stylu pisania, nie do końca wiedziałam, jak autor prowadzi narrację, więc pod pewnym względem był on dla mnie niewiadomą.
Niewiadomą, którą postanowiłam odkryć i się zmierzyć.

Zacznę może od tego, co da się najłatwiej zauważyć w tej niepozornej książce, a mianowicie styl pisania. Według mnie jest on dość wymagający, ale też lirycznie piękny, dzięki językowi, który idealnie oddał charakter lat sześćdziesiątych. Autor nie pozwala odpłynąć nam gdzieś myślami, ponieważ od razu mamy wrażenie, że jakiś wątek lub element może nam umknąć. Do tego należy dodać, że sam styl jest przepiękny, wręcz urzekający, choć sama narracja nie porywa, akcja momentami jest rozwleczona, ale... Ale tak właśnie musi być. Taki jest styl i charakter powieści. I w końcu czuć od początku do końca zamierzoną konsekwencję. Jednym może się to spodobać, innych od razu zniechęci do lektury.



Oprócz dość specyficznie prowadzonej narracji, muszę tu wspomnieć, że autor w subtelny sposób nakierowuje naszą uwagę na aspekty, które są w książce „Na plaży Chesil” zdecydowanie najważniejsze.
Nie będzie banałem, kiedy napiszę, że obecnie tematyka seksualności wyszła poza ramy tabu i wręcz dobija się do nas z każdego nośnika, ale kiedyś... Jestem w stanie sobie wyobrazić strach młodziutkiej dziewczyny, z którą nikt nigdy nie odbył jako takiej rozmowy na ten temat. Tym bardziej w czasach, jakich miała okazję żyć — kiedy większość Anglii żyła pod wpływem głębokiego purytanizmu. Problemem w tej powieści nie stanowiła seksualność głównej bohaterki, a przede wszystkim brak szczerej rozmowy. W środku znajdziemy również historię o zmarnowanej szansie, gdzie czasem jedna chwila, jeden moment może doprowadzić do tego, iż nasze życie podąży w całkowicie innym kierunku.

Mimo wszystko podobała mi się postać Florence — lekko naiwna, o dość archaicznych jak na nasze czasy poglądach, ale też bardzo młodziutka, na co zwalam karb jej wręcz głupiutkich/wstydliwych zachowań. Przez całą powieść czułam wewnętrznie, że należałoby ją zrozumieć i wręcz obronić jej postępowanie. I tak właśnie robiłam — broniłam ją przed Edwardem, dla którego problem braku otwartej rozmowy o seksualności swojej żony stanowił chyba większy problem, niż dla samej zainteresowanej.



Jedno trzeba oddać autorowi. Na stronicach niezbyt grubej powieści, potrafił skupić się na przeżyciach wewnętrznych głównych postaci, przy tym nie tracąc nic z chęci podjęcia rozmowy na poszczególne tematy.
Myślę, że ta książka mogłaby bez problemu trafić do kanonu lektur w liceum.

Podsumowując...


"Na plaży Chesil" I. McEwana urzeka zastosowanym językiem oraz sprawia, że tematyka, jaką podjął się autor, ukazuje szerszą perspektywę na związki damsko - męskie. Pozycja ta sprawia, że możemy poznać nastroje społeczno-polityczne Anglii XX wieku. Myślę, że warto tę pozycję przeczytać i dać się wciągnąć w tę piękną, choć dramatyczną historię. Moja ocena nie będzie niższa niż 8/10.

A za możliwość przeczytania i zrecenzowania, chciałabym podziękować Wydawnictwu Albatros.



Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.