#145 Zabójcze lato | J. Dawson


Autor: J. Dawson
Tytuł: "Zabójcze lato" 
Gatunek: thriller
Rok wydania: 2018
Wydawnictwo: YA!
Ilość stron: 320
Tłumaczenie: Marta Bazylewska


Cześć kochani,
w końcu nadszedł ten dzień kiedy mogę powrócić do Was z recenzją. Tym razem będzie coś dla fanów YA oraz thrillerów, bo "Zabójcze lato" jest połączeniem obu gatunków. Jak wyszło autorce? Czy warto sięgnąć po tę pozycję?


Krótko o treści...

W niejasnych okolicznościach podczas balu maturalnego ginie Janey Bradshaw. Policja, rodzina i większość znajomych uważa, że popełniła samobójstwo, rzucając się z klifu w morze. Do momentu, aż u jej przyjaciół pojawia się nieoczekiwany gość…



Moja opinia...

Kiedy wśród zapowiedzi wydawniczych w maju(link) natrafiłam w gąszczu różnych interesujących opinii, po przeczytaniu opisu, "Zabójcze lato" do tego stopnia mnie zaintrygowało, że stwierdziłam, iż warto zwrócić na tę książkę uwagę. Tak się stało, że Wydawnictwo Ya! było na tyle miłe, że podesłało mi tę powieść do recenzji. 

Autorka ma bardzo miły i nie męczący styl pisania. "Zabójcze lato" czyta się naprawdę szybko, przyjemnie. Po części pewnie ma na to wpływ z pewnością sama w sobie historia wykreowana przez J. Dawson, jednakże z drugiej strony czuć, że to nie pierwsza powieść autorki. 

"Każdy pokazuje inną twarz w kontaktach z ludźmi, a inną odsłania, kiedy zostaje sam ze swoimi myślami."

Ogromnym plusem samej historii jest dawkowanie napięcia. Bardzo pozytywnie odebrałam konstrukcję całej powieści. Podobało mi to, jak autorka była w stanie zawiązać wszystkie wątki, choć nie ukrywam, że otwarte zakończenie lekko mnie zawiodło. Akurat tutaj aż się prosiło, aby nad zakończeniem mocniej popracować. Może to kwestia braku pomysłu?
Z pewnością ciekawym zabiegiem były nagłe zwroty akcji i momentami zaskakujące wątki, które miały lekkie naleciałości absurdu, ale autorka potrafiła się wybronić w nawet najgorszym momencie.
Ostatnie rozdziały niewątpliwie trzymały w napięciu i jednocześnie zostały w bardzo ciekawy oraz dokładny sposób opisane, co rzadko się zdarza. 

Fajnym aspektem była prowadzona narracja z perspektywy kilku osób, dzięki czemu mogliśmy wraz z trwaniem powieści, odkrywać kolejne elementy układanki. 

Moim zdaniem zdecydowanym minusem są postaci, które autorka wykreowała. Większość z nich, to dosłownie mamałyga. Bez krzepy, bez większych emocji. Pojawiają się w powieści na zasadzie zapchania treści jakimś dodatkowym wątkiem, na który autorce zabrakło koncepcji. 
Natomiast wśród bohaterów warto zwrócić uwagę na Katie - niby banalna dziewczyna, a jednak potrafiąca na koniec zrzucić taką petardę!



Bardzo podobał mi się pomysł na powieść. Książka miała zarówno dobre, jak i złe momenty, ale koniec końców muszę przyznać, że dobrze się ją czytało i autorka wielokrotnie potrafiła wpędzić czytelnika w przysłowiowe maliny, kiedy próbowałam na własną rękę zgadnąć, kto był mordercą.
Ciekawe było również to, że wśród jednego sekretu, który spajał całą grupę, można było zauważyć specyficzne zachowania psychologiczne. 

Moja ocena...

Będąc uczciwą, pozycja ta zasługuje na lekko naciągane 7/10. Z początku każdego czytelnika może odstraszyć brak akcji, jednak z czasem powieść się rozkręca, natomiast końcówka nadrabia straty z samego początku. Myślę, że mogę ją Wam polecić, ale miejcie do niej cierpliwość, szczególnie przy pierwszych stronach ;)

A za możliwość przeczytania chciałabym podziękować Wydawnictwu Ya!



Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.