#CHILD'SRETURN 02. INIEMAMOCNI


Cześć kochani,
czas na kolejny wpis z serii #CHILD'SRETURN, bo mam już małe zaległości, a zatem żeby nie przedłużać - zaczynamy! :)



Krótko o treści...

Bob Parr, niegdyś znany jako "Pan Iniemamocny" prowadzi spokojne, gnuśne życie. Pracuje w firmie ubezpieczeniowej oraz pomaga swojej żonie Helen w obowiązkach domowych oraz w wychowywaniu dzieci. Każdy członek rodziny posiada własną, niezwykłą moc. Ich dzieci nie wiedzą wszystkiego o dawnych zajęciach rodziców. Niespodziewanie jednak przed Iniemamocnym pojawia się szansa, by wrócić do branży i przeprowadzić bardzo niebezpieczną, tajną akcję na dalekiej wyspie i pokonać Syndroma. Parr skorzysta z niej z ochotą, ale długa przerwa w aktywności sprawi, że nie będzie to łatwe. Przy okazji wciągnie w wir zdarzeń całą rodzinę.

Zdjęcie pochodzi z bazy IMDb.

Moja opinia...

Kiedyś jak byłam młodsza, zrobiłam dwa podejścia do tej bajki - oglądałam ją na raty. Pamiętam jak przez mgłę, że to nie były moje ulubione klimaty. Przez lata moje zdanie na temat "Iniemamocnych" niestety się nie zmieniło. Troszkę liczyłam po cichu, że może to przez mój wiek, źle odebrałam treść, ale jednak nie... "Iniemamocni" nie zdobyli mojego serca ani za czasów młodości, ani obecnie.

Według mnie w tej bajce jest za dużo... przemocy. Tak, jestem raczej zdania, żeby najmłodszym jak najrzadziej pokazywać tego typu obrazy, które dzieciaki chłoną jak gąbka a następnie naśladują. 
Napiszę więcej, moim zdaniem jest to Marvel przeniesiony na animację i lekko podrasowany, aby dzieciakom się spodobało.

Zdjęcie pochodzi z bazy IMDb.


Twórcy po części poszli na łatwiznę zarówno biorąc pod uwagę animację jak i jej tematykę. Animacja jak na 2004 rok jest przytłaczająco słaba. Zdaję sobie sprawę, że choć minęło prawie 10 lat od pierwszej produkcji wykreowanej w technice animacji 3d, to jednak zarówno tło jak i postaci są bardzo ubogie. Brakuje tekstur, głębi, przez co wszystko wydaje się spłaszczone i bez wyrazu. 
Tematyka jest niestety również oklepana. Walka ze złem dobitnie ukazana poprzez schemat dobrzy bohaterowie, kontra źli, niekomicznie do mnie przemawia. 
Początek w tej bajce był zaskakujący i aż zaczęłam się zastanawiać skąd u mnie była wcześniejsza awersja do tego obrazu, ale im dalej w las, tym widziałam co raz więcej niepotrzebnych scen.

Na pewno "Iniemamocni" plusują polskim dubbingiem. Piotr Fronczewski jak Pan Iniemamocny, czy Kora grająca Ednę - dla mnie to mistrzostwo i aż chce się na koniec klasnąć w dłonie za niebywały kunszt. 

Moja ocena...

Niestety, ale nigdy to nie była i raczej nie będzie moja ulubiona bajka. "Iniemamocni" są dla mnie zmarnowanym potencjałem, którego nawet świetny dubbing nie uratował. Ocena? 5/10

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.