#153 Małe Licho i tajemnica Niebożątka | M. Kisiel


Autor: M. Kisiel
Tytuł: "Małe Licho i tajemnica Niebożątka" 
Gatunek: literatura dziecięca
Rok wydania: 2018
Wydawnictwo: Wilga
Ilość stron: 205

Cześć kochani,
jakiś czas temu postanowiłam wprowadzić do mojej listy czytelniczej więcej książek literatury dziecięcej, dlatego nie zdziwcie się, jeśli co jakiś czas na blogu pojawi się jakaś recenzja książeczki dla dzieci. A że zaczęłam ten temat, toteż czas na pierwszą recenzję tego gatunku. Na tapecie będzie "Małe licho i tajemnica Niebożątka" autorstwa Marty Kisiel. Zaczynamy :)


Krótko o treści...

W pewnym starym, niesamowitym domu na uboczu, za wysokim ogrodzeniem, mieszka chłopiec imieniem Bożek, zwany też Niebożątkiem, który nigdy nie jest sam. Bo oprócz starej skrzyni ze skarbami i najfajniejszej mamy pod słońcem ma też najprawdziwszego anioła stróża… a pod jego łóżkiem mieszka potwór, który ciągle podkrada mu kapcie.

Nadchodzi jednak dzień, kiedy Bożek musi wreszcie opuścić swój niezwykły dom i poznać lepiej świat po drugiej stronie ogrodzenia — świat bez szumu anielskich skrzydeł i uścisku potwornych macek. Tylko czy jest na to gotowy? I czy sam świat również jest gotowy na Bożka oraz wielką tajemnicę, jaką skrywa chłopiec?

Moja opinia...


Muszę się Wam do czegoś przyznać, ale z polską fantastyką od zawsze było u mnie na bakier. Kiedy jeszcze w jakimś stopniu jestem w stanie podczytywać polskie autorki obyczajowe lub romansowe, tak z fantastycznymi nie jest mi po drodze - wyjątek stanowi Katarzyna B. Miszczuk, której styl pisania od samego początku mi podpasował.
Stąd też nie gańcie mnie, ale z Martą Kisiel jest to moja pierwsza styczność, choć nazwisko dość często przewijało się  przed moimi oczami, to jednak nie byłam w stanie się przemóc. Jednak nadszedł ten wiekopomny dzień i stwierdziłam, że skoro mam w planach czytanie książek dla dzieci i zbliża się powolutku premiera najnowszej powieści polskiej autorki, to stwierdziłam: czemu by nie spróbować zapoznać się z Martą Kisiel od książki dla dzieci? Jeśli mi się spodoba, to może zdecyduję się na inne jej powieści?

Pierwsze co mnie zaskoczyło, gdy otworzyłam "Małe Licho i tajemnica Niebożątka" to zdecydowania format czcionki. Nie spodziewałam się tak dużego tekstu! No dobra, z jednej strony powinnam, bo jednak lektura przeznaczona jest dla dzieciaków, ale poważnie, był to dla mnie element zaskoczenia. Druga rzecz, jaka wpadła w oko, to przepiękne ilustracje pojawiające się co jakiś czas w środku tekstu autorstwa Pauliny Wyrt. Są wręcz zachwycające - niby prosta kreska bez fajerwerków, ale bardzo szczegółowa - i często przy nich się zatrzymywałam, aby podziwiać kunszt włożonej pracy.



Jako że nie miałam nigdy styczności z książkami Pauliny Kisiel, toteż styl pisania był dla mnie zagadką. Z początku wydawał mi się dość ciekawy, jednak z każdą kolejną stroną stawał się co raz bardziej dziwaczny, co nie znaczy że był zły. Poprzez to, że nigdy nie miałam z taką formą styczności, musiałam się przyzwyczaić i momentami nawet przemóc, aby dalej zagłębiać się w lekturę.
Fantastyczną sprawą w książce "Małe Licho i tajemnica Niebożątka" jest to, że autorka wprowadza nas w cudowny świat stworów, potworów, które są przyjazne i miłe. Zresztą już sama postać Niebożątka urzeka swoją prostotą, a jednocześnie skrywa drugie dno, które musicie sami odkryć, czytając tę pozycję.

Nie jest to zła książka, ale wydaje mi się, że zdecydowanie dla starszego dzieciaka. Młodsze, w wieku 3-9lat, może mieć problem z utrzymaniem skupienia oraz zainteresowania przez dość długie opisy i wydawać by się mogło na pierwszy rzut oka, zbyt wolną akcją. Tu trzeba doszukiwać się drugiego dna, ale też należy spojrzeć na historię dojrzewania oraz tolerancji z perspektywy dziecka.

"Świat byłby niepełny, gdyby żyli na nim sami zwyczajni ludzie. Zwyczajni ludzie robią mnóstwo zwyczajnych rzeczy, bez których nie umielibyśmy żyć. Ale to dziwni wspinają się na najwyższe szczyty gór, latają w kosmos, patrzą godzinami w gwiazdy. Przekraczają granice światów... albo zdrowego rozsądku. Albo piszą książki."

Moja ocena...

"Małe Licho i tajemnica Niebożątka" była dla mnie lekturą na jeden wieczór. Wciągnęłam się od początku w wykreowaną historię, choć miałam lekki zgrzyt jeśli chodzi o styl pisania, który nie stanie się moim ulubionym. Tekst uzupełniają cudowne ilustracje, a duża czcionka nie sprawi trudność w przebrnięciu przez opowieść. Moja ocena? 7/10. Jak to ładnie określiła na ostatniej stronie Aleksandra Szwed, że jest to "książka dla człowieków wszelkich kształtów, rozmiarów, o peselu absolutnie dowolnym!" i ja się z nią zgadzam! :)

A za możliwość przeczytania oraz zrecenzowania chciałabym podziękować Wydawnictwo Wilga.




Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.