#154 Żebro Adama | A. Manzini


Autor: A. Manzini
Tytuł: "Żebro Adama" 
Gatunek: kryminał
Rok wydania: 2017
Wydawnictwo: Muza
Ilość stron: 304
Tłumaczenie: Paweł Bravo

Cześć kochani,
dziś postanowiłam wrócić do Was ze świetną propozycją kryminalną o wicekwestorze Rocco Schiavone, którego miałam już możliwość poznania w pierwszej części cyklu czyli książce "Czarna trasa", recenzowaną w zeszłym roku - LINK. Serdecznie zapraszam do zapoznania się z poprzednią opinią, jak i oczywiście, dzisiejszą ;)

Krótko o treści...

Martwa kobieta zostaje odnaleziona przez gosposię w ciemnym pokoju swojego mieszkania – wisi na sznurze zaczepionym do żyrandola. Całe mieszkanie nosi ślady włamania. Zniknęło też złoto. Czy to nieudana napaść rabunkowa? Na pierwszy rzut oka wszystko wydaje się oczywiste, jednak Rocco ma wątpliwości...
To druga sprawa Rocca Schiavone, który sześć miesięcy wcześniej rozpoczął pracę w Aoście, dokąd został karnie zesłany z Rzymu. Choć wolałby chronić swoje clarksy przed śniegiem i zajmować się romansami, zamiast pakować się w kolejne śledztwo, to przecież jest w swoim żywiole tylko wtedy, gdy rozwiązuje kryminalne zagadki. Właśnie w tym jest najlepszy.



Moja opinia...


Antonio Manzini jest jednym z tych autorów, którzy mają dar lekkiego pióra i pisania o rzeczach trudnych w naprawdę przystępny i niemęczący sposób. Zarówno "Czarna trasa" jak i "Żebro Adama" są powieściami, które wciągają czytelnika od samego początku w tok zaskakujących śledztw i zagadek kryminalnych.

"Może umieranie jest właśnie takie? Zamykasz oczy i pozwalasz, żeby wszystko powoli odpłynęło, na zawsze. Zapadasz się w czarnej miękkiej masie, ciepłej jak matczyny brzuch, przyjmujesz pozycję embrionalną, zamykasz oczy i wracasz do tego czym byłeś przed narodzinami. Niewyróżniającą się nutą, która powoli zestraja się z innymi..."

Autor stworzył bohatera, który troszkę jest takim "Dr. House" w branży policyjnej. Na pierwszy rzut oka jest on antypatyczny, wręcz odstręcza swoim sposobem bycia czy też lekką zgryzotą, ma swoje problemy psychiczne, jednak gdzieś tam w środku jest to naprawdę ciekawy człowiek, od którego można się lekko uzależnić. Chciałabym mieć takiego policjanta w swoim regionie. Takiego, który nie zważając na porę dnia, szedłby po trupach do celu, aby rozwiązać dany przypadek. 
W najnowszej powieści "Żebro Adama" mamy możliwość go lepiej poznać i odkryć kolejne aspekty jego charakteru - jak choćby mój ulubiony rodzaj poczucia humoru, owiany sarkazmem.

W tej części również lepiej poznajemy postaci poboczne, jak choćby patologa, natomiast scena D'Intina z Derutą rozwaliła mnie na przysłowiowe łopatki. Nie zdradzę Wam tu szczegółów, ale uwierzcie mi, warta jest przeczytania :) Ja się uśmiałam po pachy. 

"Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela [...] Ale czasami Bóg wcale nikogo nie łączy. I nie ma niczego do rozdzielania."

Już drugi raz z rzędu Antonio Manzini zaskakuje mnie kreatywnym podejściem do tematu oraz świetną kreacją bohaterów. Przy dość napiętej akcji, zaskakujących zwrotach i niespodziankach nie sposób się nudzić.


Moja ocena...

Oczywiście nie może być niżej niż 9/10. Jest to idealny przykład świetnie skonstruowanego kryminału, z ciekawym zakończeniem i z pewnością można w ciemno brać każdą książkę napisaną przez A. Manzini. Mówię to Wam ja! A jestem strasznie wybrednym czytelnikiem :)

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.