#168 Miłość na gwiazdkę | C. Wright


Autor: C. Wright
Tytuł: "Miłość na gwiazdkę" 
Gatunek: literatura obyczajowa
Rok wydania: 2018
Wydawnictwo: Burda
Ilość stron: 350
Tłumaczenie: A. Myśliwy

Cześć kochani,
mamy już listopad i jak co roku, wydawnictwa zaczęły rzucać nam świeżutkie, nowiutkie propozycje książkowe na święta.
W zeszłym roku starałam się ograniczyć do jednego tytułu typowo świątecznego, w tym natomiast nie będę się szczędzić i przeczytam ich tyle, ile zdołam :) Dlatego też, kiedy Wydawnictwo Burda zaproponowało mi "Miłość na gwiazdkę" ani chwili się nie wahałam, ale czy warto było? Zaraz się przekonacie :)

Krótko o treści...


Klimatyczny pensjonat w Nowej Anglii wydaje się doskonałym miejscem, by spędzić tam święta. Kiedy jednak śnieżyca odcina gości od świata, wszyscy zaczynają się martwić, że Boże Narodzenie nie ułoży się tak, jak sobie wymarzyli.
Molly musi wziąć się w garść i skończyć swoją najnowszą książkę, ale wena całkiem ją opuściła. Kiedy nagle w jej świat wkraczają przystojny nieznajomy i jego dwie małe córki, wszystko staje na głowie, a jej życie jeszcze bardziej się komplikuje.
Hannah miała nadzieję na malowniczy zimowy ślub, lecz plany zniweczył narzeczony, odwołując wszystko w ostatniej chwili. W pensjonacie niespodziewanie zjawia się jednak jej przyjaciel z dzieciństwa. Czy to możliwe, by dawne uczucia odżyły?
Jeanne i Tim wiedzą, że musiałby się zdarzyć cud, by mogli dalej prowadzić swój pensjonat… I by udało im się zasypać przepaść, która ich dzieli. Ale w święta będą musieli pracować ramię w ramię, by rozwiązywać piętrzące się problemy. Czy to wystarczy, by na nowo odnaleźli miłość?
Czy przypadkowych turystów, którzy w pensjonacie szukają schronienia przed zamiecią, czeka coś więcej niż ogień w kominku i wygodne łóżko? Czy ich życzenia się spełnią? Gdy ścieżki bohaterów zaczynają się przeplatać, odnajdują oni nadzieję, choć wydawała im się stracona. Być może przy odrobinie bożonarodzeniowej magii pensjonat i jego mieszkańcy zdołają jednak przetrwać te święta.


Moja opinia...

W tego typu pozycjach, gdzie tematyką jest tło świąteczne, nie ma co oczekiwać cudów. Książki te przede wszystkim mają za zadanie przygotować nas do świat bożonarodzeniowych oraz wprowadzić nas w ten szczególny na strój.
Tak też było z "Miłością na gwiazdkę". Wiedziałam, że nie będzie to książka o rozbudowanej fabule z unikalnymi postaciami, którzy od pierwszych stron powaliliby nas złożonością charakteru.
Jeśli szukacie takiej książki, to lepiej nawet nie spoglądajcie na "Miłość na gwiazdkę".
Jest to przede wszystkim miła pozycja dla czytelnika, który już nie może się doczekać świątecznej gorączki. Szukając dla niej odpowiednika wśród filmów, pokusiłabym się o porównanie do "Love actually" czy naszych rodzimych "Listów do M."

W "Miłości na gwiazdkę" akcja dzieje się w jednym miejscu - cudownym pensjonacie Evergreen Inn, które prowadzi małżeństwo - marzące o idealnym małym hoteliku, w którym goście poczuliby się jak w domu. Jest w nim z pewnością sielsko, ciepło i przytulnie. Tuż przed Bożym Narodzeniem następuje załamanie pogody i do pensjonatu napływają goście, którzy mają swoje większe bądź mniejsze problemy.
Bardzo podobało mi się w niej to, że autorka pokusiła się o ukazanie perypetii wszystkich gości, a nawet i właścicieli pensjonatu. I choć książka została napisana w trzecioosobowej narracji, to w żadnym wypadku treść nie jest męcząca - przepływa się przez wydarzenia i chce się dowiedzieć jak to wszystko się zakończy.
Z moich ulubionych wątków niewątpliwie stanowiły dwa: Molly i Marcus oraz Hannah i Luke. Od samego początku czuć było pomiędzy nimi iskierki i kibicowałam im do ostatnich stron.

Książka ta jest przede wszystkim przepełniona ciepłem, szczyptą szaleńczych decyzji dokonanych przez niektórych bohaterów(co może jednych od niej odtrącić, natomiast pozostali się zakochają), ale też przewidywalności. Jest to jedna z tych pozycji, w której nie doszukiwałabym się na siłę minusów. Ma w niej być przyjemnie, czytelnicy mogą poczuć przedsmak świąt i tyle. 

Nie wiem tylko dlaczego, ale przez jakąś 1/4 książki myślałam, że akcja dzieje się w Anglii, a nie w USA i jeszcze jedna z dygresji: czytajcie ją tylko w momencie, kiedy macie pełne brzuchy, inaczej zgłodniejecie :)


Moja ocena...

Jeśli szukacie książki lekkiej, ciepłej a jednocześnie idealnie wprowadzającej w nastrój świąt, to tak "Miłość na gwiazdkę" zdecydowanie spełni wasze oczekiwania.
Moim zdaniem ta pozycja zasługuje na mocne 7/10. Pod koniec wszystkie wątki się zazębiają, bohaterowie pojawiający się w książce są ciekawi i można ich polubić, a do samego Evergreen Inn ma się samemu ochotę zabukować miejsce na przyszły rok :) Polecam!

A za możliwość przeczytania oraz zrecenzowania chciałabym podziękować Wydawnictwu Burda Książki.


Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.