#170 gdybym wiedziała | R. Donovan



Autor: R. Donovan
Tytuł: "gdybym wiedziała" 
Gatunek: literatura młodzieżowa
Rok wydania: 2018
Wydawnictwo: Feeria Young
Ilość stron: 500
Tłumaczenie: Monika Nowak

Cześć kochani,
dziś przychodzę do Was z recenzją najnowszej powieści świetnej autorki książek młodzieżowych, które wzbudzają emocje i wręcz nie można się od nich oderwać. Mam tu na myśli Rebeccę Donovan, która skradła niejedno młodzieńcze serce serią "Oddechy". Czy najnowsza jej powieść "gdybym wiedziała" jest napisana na miarę poprzednich dokonań? Czy może jest wręcz przeciwnie? Zaraz się przekonacie :)



Krótko o treści...

W rodzinie Lany każda kobieta ma pewną, wydawałoby się, dobrą cechę – która jednak przynosi jej tylko nieszczęście. Wiara, zaufanie, życzliwość i odwaga niszczą ich życie, chociaż powinny je budować. Klątwą Lany jest absolutna szczerość. Dziewczyna przeczuwała, że ta cecha może ją kiedyś zniszczyć, ale nie miała pojęcia, jak dramatyczne będą tego okoliczności. Gdy mimowolnie staje się świadkiem strasznych wydarzeń, decyduje się milczeć, sądząc, że prawda i tak jej nie uratuje. Niestety, biegu wydarzeń nie da się zatrzymać. Oskarżenia padają na nią, a to doprowadza ją tam, gdzie nigdy nie chciała wrócić… Musi stać się zamkniętym wulkanem milczenia, odrzucenia, tajemnic i braku miłości. Czy z tej sytuacji jest w ogóle jakiekolwiek wyjście? Czy Lana ma szansę uratować chociaż siebie? A może wszystko zniszczy eksplozja wulkanu?

Moja opinia...

Rebecca Donovan jest już w pewnym sensie wyrobioną marką wśród literatury młodzieżowej. Jej trylogia "Oddechy" skradła niejedno młodzieńcze serce. Sięgając po najnowszą serię, która zaczyna się od książki "gdybym wiedziała" miałam nadzieję na kolejne pozycje, które skradną moje serce. Nie będę Was oszukiwać i mydlić oczu, tym razem się to nie udało.
Autorka stworzyła antypatyczną historię, która tylko w jednym momencie sprawiła, że zapaliła się iskierka nadziei i chęci na przeczytanie kolejnej książki z najnowszej serii "ani słowa", a mianowicie była to bardzo zaskakująca końcówka.

"gdybym wiedziała" jest powieścią prowadzoną w pierwszoosobowej narracji, w której nagle po około 150 stronach pojawiają się... podziękowania. Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, kiedy ni stąd ni zowąd autorka wkłada swoje trzy grosze i tłumaczy kilka swoich obaw.
Rozdziały w tej powieści są w miarę krótkie, każdy poprzedzony jest króciutkim wstępem w postaci historyjki o Thaylinie.
Na pewno na niekorzyść w czytaniu tej pozycji wpływa fakt, że cała historia jest rozwleczona i zbyt szczegółowo opisana(żeby czytać przez 150 stron jak grupa znajomych jedzie na imprezę, jest wręcz nużące). Nie do końca jestem w stanie zrozumieć tej szczegółowości, bowiem w 90% nie miała wpływu na całą powieść.



Już na samym początku poznajemy Lanę - osobę o bardzo sprzecznych cechach charakteru, totalnie do siebie nie pasujących. Mająca momentami, w moim odczuciu, wręcz problemy psychiczne. Z jednej strony nie uważa się za jakąś piękność, ale dziwnym trafem młodzieńcy do niej lecieli jak ćma do światła, a ona za każdym razem ich odtrącała. A żeby było ciekawiej to dziewczyna jest kompletnie niedojrzała emocjonalnie i choć czasem myśli o przyjaciołach czy też jest w stanie iść za nimi w ogień, to jej zachowanie względem pozostałych osób bywało najdelikatniej mówiąc niemiłe. Odnosiłam wielokrotnie wrażenie, że Lana pod przykrywą dobroci, tak naprawdę jest egoistycznie, rozchwianą emocjonalnie młodą osobą, której zachowania absolutnie nie powinno się powtarzać.
Już dawno nie czytałam książki z taką niechęcią do głównej postaci.

Moim kolejnym zarzutem co do samej historii, to tworzenie zbyt wielu wątków, przez co w pewnym momencie przestałam łapać kto jest kim dla kogo, a raczej z kim Lana jest w bliższych relacjach. Przez całą powieść przewija się tyle bohaterów, że naprawdę trudno wyczuć i spamiętać relacje pomiędzy postaciami. 
Do tego należy dodać, że w tej powieści autorka mocno wytężyła wyobraźnię i wykreować zbyt idealistyczny świat, do którego w pewnym momencie trafia Lana. Zamiast się skupiać na fabule, to zapamiętałam jedynie, że główną bohaterkę prześladowały ciągle jakieś napisy i praktycznie cały czas się gdzieś gubiła.
Odczucie chaosu towarzyszyło mi przez praktycznie całą powieść.
I tak jak wspomniałam na wstępie, gdyby nie zakończenie i stworzenie efektu zaciekawienia przyszłymi wydarzeniami, nie wiem czy skusiłabym się na kolejną część, a tak... zobaczymy :)



Dla kogo?

Ośmieliłabym się stwierdzić, że będzie ona doskonała dla dojrzałej młodzieży. Ilość absurdalnych sytuacji była wręcz powalająca. Faktem jest też to, że główna bohaterka oraz jej zachowanie nie należało do takich, po których należałoby brać przykład.

Moja ocena...

"gdybym wiedziała" nie będzie książką, którą będę wspominać w przyjemny sposób. Jej słabym punktem na pewno stanowi główna postać  Lany oraz jej relacje ze światem. Do mocniejszych niewątpliwie będą należeć postacie drugoplanowe, choć nie wiem czy jest sens czytania dalszych losów serii "ani słowa" powinno się opierać takim gruncie. Ocena końcowa: 6/10.

A za możliwość przeczytania chciałabym podziękować Wydawnictwu Feeria Young.




Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.