#175 Widać było tylko szczęście | G. Delacourt

by - marca 05, 2019


Autor: G. Delacourt
Tytuł: "Widać było tylko szczęście" 
Gatunek: obyczaj
Rok wydania: 2019
Wydawnictwo: Drzewo Babel
Ilość stron: 252
Tłumaczenie: W. Dłuski

Cześć kochani,
dziś, wieczorową porą dla Was nie lada gratkę, bowiem powieść obyczajową, pokroju dramatu rodzinnego, która niewątpliwie chwyta za serce i daje ogrom ładunku emocjonalnego, zachęcającego do przemyśleń. Serdecznie zapraszam do lektury mojej opinii na jej temat!

"Szczęście tak oszałamia, ma taką moc, że zwycięża wszystko. Wstydliwość. Lęki. Może być tak bolesne, że zachwieje człowiekiem. Dokładnie tak samo jak nieszczęście. Ale nie mówi się tego nigdy z obawy, że świat nie będzie ufał szczęściu. Bo wtedy wszystko by się zawaliło. Bo wszyscy stalibyśmy się dzikimi bestiami pożerającymi się wzajemnie."

Krótko o treści...

O dzieciństwie, które nas kształtuje. O miłości, która nas okalecza. O przebaczeniu i odkupieniu, które mimo wszystko są możliwe. Tryptyk życia pewnej rodziny.



Moja opinia...

Od samego początku, od pierwszych stron, od przeczytania opisu, czułam podświadomie, że "Widać było tylko szczęście" G. Delacourt'a nie będzie należała do najłatwiejszych powieści, która wpadła w ręce.
Moja intuicja w tym przypadku mnie nie zawiodła i choć do lektury zabierałam się z lekkim ociąganiem, to teraz kompletnie nie żałuję czasu spędzonego w trudnym portrecie rodzinnym, który wciąga czytelnika w najgorsze zakamarki emocjonalnej karuzeli.

"Zrozumieć to zrobić krok olbrzyma ku drugiemu człowiekowi. To początek przebaczenia."

Z jednej strony jest to powieść o miłości. Zgadza się, ale pamiętajmy, że miłość ma wiele twarzy i nawet jeśli się tego nie spodziewamy, może nam zadać cios, po którym ciężko się będzie otrzepać i przejść do porządku dziennego.
Z drugiej zaś strony znajdziemy tu przebaczenie, które stanowi potężną drogę nie tylko oprawcy, ale też przede wszystkim ofiary. Ale przede wszystkim odkryjemy dwa różne spojrzenia na dzieciństwo, które kształtowały charaktery naszych bohaterów.



Język w powieści G. Dalacourt'a nie należy do najtrudniejszych, a wręcz da się z nim zaprzyjaźnić podczas czytania. Pochodzi on raczej z gatunku dosadnej narracji, która oprócz opowiadania rzeczywistości stara się w nadmierny sposób nie wpływać na nasze przeżycia wewnętrzne. Pozostawia nam pole do przemyśleń, do kontemplacji, niczego nam nie narzuca, a jednocześnie sprawia, że całą powieść przeżywamy w środku.

Ogromną zaletą w "Widać było tylko szczęście" jest, oprócz świetnej szaty graficznej na okładce, wartość techniczna tej pozycji. Krótkie rozdziały sprawiają, że połykamy książkę strona, za stroną, ani się oglądając kiedy docieramy do końca. Zdecydowanie, wpływają one na szybkość czytania czytelnika i nie męczą, bo trzeba tu zaznaczyć, jest w tej książce wiele fragmentów narracyjnych, przez co może niejedną osobę znużyć.
Zaskakujące było w tej powieści to, że niekiedy brakowało znaków interpunkcyjnych, przez co musiałam dwukrotnie dany fragment przeczytać, aby zrozumieć sens i aby jednocześnie odezwał się w mojej głowie głos czytające dane słowa. Po drugim przeczytaniu zwykle wyczuwałam intencję autora i wręcz rozumiałam skąd taki, a nie inny zamysł.


Dla kogo?

Zdecydowanie dla miłośników prozy Marcina Wichy. Znalazłam dużo analogii pomiędzy autorami, przez co, jeśli czytaliście coś M. Wichy, to i G. Delacourt sprawi Wam ogromną przyjemność podczas lektury!

Moja ocena...

Zdecydowanie 9/10. Jest to zdecydowanie jedna z tych powieści, która skłania do refleksji po odłożeniu jej na półkę. Nie jest to proza łatwa, ale za to, coś w środku się we mnie otworzyło, coś co sprawiło, że zapragnęłam dokonać własnej analizy dzieciństwa. Polecam Wam z całego serca, bo takich książek na naszym rodzimym rynku jest zdecydowanie za mało!

A za możliwość przeczytania i zrecenzowania, chciałabym serdecznie podziękować Wydawnictwu Babel oraz Agencji Reklamowej Dziadek do orzechów!


You May Also Like

0 komentarze